MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

Takie marnotrawstwo potencjału to istny kryminał. „The Amazing Spider-Man 2” – recenzja filmu

Kolejny raz Spider-Man sprawił, że siadam do napisania recenzji lekko zgorzkniały. Nie jest sztuką otworzyć Worda, wziąć kartkę, czy co kto lubi i ponarzekać na film, ale nie oznacza to też, że trzeba udawać, że nie widzi się negatywnych stron. Pomimo mojej ogromnej sympatii do samej postaci i tego, że radość sprawia mi samo oglądanie jej na ekranie, nie chciałem, żeby było to wytłumaczenie dla pobłażliwości wobec niepoważnego traktowania widza. The Amazing Spider-Man 2 przez wielu uznawany jest za najgorszą produkcję z Człowiekiem-Pająkiem, ale czy na pewno tak właśnie jest?

Takie marnotrawstwo potencjału to istny kryminał. „The Amazing Spider-Man 2” – recenzja filmu

Fotos z filmu The Amazing Spider-Man 2

Starzy, dobrzy znajomi z domieszką świeżej krwi

Proces twórczy sequela przebiegał w sprawny sposób. Andrew Garfield podpisał kontrakt na kolejne dwa projekty, podobnie jak reżyser Marc Webb oraz Emma Stone. Scenariusz napisali Alex Kurtzman (Star Trek, Transformers, Mission Impossible III, Watchmen), Roberto Orci (Star Trek, Transformers, Mission Impossible III, Watchmen) i Jeff Pinkner (to była jego pierwsza praca przy filmie pełnometrażowym, w późniejszych latach współtworzył historie do Venoma oraz do rebootów Jumanji), co ciekawe nikt z wyżej wymienionych nie był obecny w ekipie przy pierwszej części.

Nie oznaczało to, że nie potrzebne były żadne castingi. Webb i jego ekipa wprowadzili kilka nowych postaci. Po pierwsze duet ojciec i syn, czyli Norman i Harry Osborn. Tego pierwszego zagrał Chris Cooper, a drugiego Dane DeHaan (chociaż brano pod uwagę także Sama Claflina i Eddiego Redmayne). Paul Giamatti wcielił się w Alekseia Sytsevicha (Rhino), Felicity Jones została Felicią Hardy, ale najważniejszym wyborem był Jamie Foxx, czyli filmowy Max Dillon, lepiej znany jako Electro.

Fotos z filmu The Amazing Spider-Man 2

Dobre złego początki

Otwarcie w The Amazing Spider-Man 2 jest imponujące i efektowne. Na pierwszy rzut oka widać zwiększony budżet, co zaowocowało CGI, które nie woła o pomstę do nieba. Co prawda jest to istny CGI-fest, ale nie zepsuło to całościowego odbioru, choć osoby odpowiedzialne za design Electro powinny dostać reprymendę. Nie, nie jestem jednym z tych, którzy będą mówić: „ALE DLACZEGO ON JEST NIEBIESKI, A NIE ŻÓŁTY???”, ale zwyczajnie nie mogłem patrzeć na Jamiego Foxxa przez fatalne animacje. Do tego tematu wrócę jeszcze w dalszej części recenzji.

Historia w sequelu ma swoje pozytywne strony, ale niestety cała produkcja cierpi przez naprawdę źle napisany scenariusz. Pomimo spójności z poprzednikiem, bo w końcu dostajemy rozwinięcie wątku rodziców Petera, jego związek z Gwen Stacy ewoluuje, a potencjał, jaki niesie ze sobą Max Dillon, napawają optymizmem. Szkoda, że właśnie na tym kończą się moje zachwyty. W pierwszej części jedynie wspominano o Normanie Osbornie i jego ciężkiej chorobie, tutaj pojawił się on w końcu na ekranie, ale na jakieś 2 minuty. Był to jednak produktywny czas, podobnie jak u Raimiego był zawiedziony swoim synem i wymagał od niego znacznie więcej, niż tamten mógł dać, więc doprowadziło to do zniszczenia ich relacji. Właśnie wtedy wprowadzona została postać Harry’ego Osborna i moim zdaniem od tego momentu wszystko się psuje. Nie mogłem patrzeć na grę Dane’a DeHaana, był sztuczny, nieprzekonujący. Każda scena z jego udziałem przynosiła ciarki żenady.

UWAGA W TYM MIEJSCU POJAWIĄ SIĘ SPOILERY

Kontynuując temat Harry’ego, nie mogę uniknąć spoilerów, ponieważ cała jego postać spowodowała, że poczułem ignorancję twórców. Kiedy dowiadujemy się, że ród Osbornów od stuleci choruje na nieuleczalną chorobę bez możliwości wyleczenia, najmłodszy ich reprezentant próbuje zakończyć tę fatalną passę. Jego pomysłem jest pobranie krwi od Spider-Mana, o czym opowiada Peterowi. Możliwe, że coś przeoczyłem, ale wydaje mi się, że nie miał on prawa wiedzieć, że Człowiek-Pająk posiada swoje moce z powodu ugryzienia przez tego stawonoga, a to na tym oparł swoją teorię. Peter wyraźnie nie chce pomóc dawnemu przyjacielowi, co też jest głupotą, ponieważ mógłby przecież zrobić to wszystko w masce. Scenarzyści próbują wytłumaczyć to zmartwieniem Parkera. Kiedy zdecydował on „nawiedzić” chorego w stroju superbohatera, mówi, że transfuzja mogłaby go zabić. Przypominam, że jesteśmy w OSCORP, czy serio nikt nie wpadł na pomysł przebadania próbki krwi i wytworzenia „serum pajęczaka” czy jakkolwiek by to nazwano?

Fotos z filmu The Amazing Spider-Man 2

Nie jest to koniec grzechów w The Amazing Spider-Man 2, ponieważ prawdziwym kryminałem było zmarnowanie wspaniałej gry Jamiego Foxxa i naprawdę dobrze przemyślanej historii samego Maxa Dillona. Urzekł mnie wątek zagubionego, samotnego naukowca, który pomimo wielkich umiejętności jest niewidzialny dla świata. Koledzy z pracy go „olewają”, a kiedy Gwen Stacy z nim porozmawiała, to było to dla niego wielkim wydarzeniem. I wszystko „szło” bardzo dobrze, aż do momentu przemiany w Electro. Pakiet słabego CGI i braku pomysłu na rozwój arcyłotra powodują kaca na koniec seansu.

Jeżeli miałbym wybrać pozytywną część historii, to zdecydowanie było to rozwiązanie wątku miłosnego. Andrew Garefield i Emma Stone mają o wiele lepszą chemię, niż Tobey Maguire i Kirsten Dunst. Ich perypetie są ciekawe i angażujące, a łamiące serce zakończenie i jej śmierć oraz niemoc Petera przy próbie jej uratowania, to chyba najsmutniejszy moment ze wszystkich filmów o Spider-Manie.

Andrew przekonał mnie do siebie jako Pająk, ale jego Peter nie podobał mi się tak bardzo jak Tobey’ego. Mam wrażenie jednak, że była to wina scenarzystów, a nie samego aktora. Na szczęście w sequelu Garefield nosi spandex wystarczająco często. Podsumowując, odnoszę wrażenie, że twórcy za bardzo skupili się na planach na kolejne dwie części i spin-offy i próbowali zrobić sobie „podkładkę” na każdym możliwym gruncie, przez co ucierpiała historia jako całość.

KONIEC SPOILERÓW

Fotos z filmu The Amazing Spider-Man 2

Nie jest to kompletna klapa

Nie będę tylko narzekał, ponieważ mimo wszystko uśmiech pojawiał się na mojej twarzy dość często. Tak jak wspominałem wyżej, Spider-Man to bohater, którego po prostu uwielbiam oglądać, nawet jeżeli czuję, że nie jest to produkcja najwyższej jakości. Niewątpliwą zaletą w tym projekcie był humor. Żarty i gagi były dobrze przemyślane i nie były wciskane na siłę. Często puszczano też oczko do fanów serii, podobnie jak u Sama Raimiego mogliśmy usłyszeć klasyczny motyw muzyczny z serialu animowanego Spider-Man.

Ciekawym easter-eggiem jest tekst, który wypowiada Harry Osborn, czyli: „He can do whatever a spider can”, co było dosłownym cytatem z piosenki powyżej.

Pomimo braku klasycznych scen po napisach, ostatnie sekwencje filmu dają mocny set-up pod potencjalne sequele i spin-offy, które przecież Sony miało już dokładnie zaplanowane. Czujne oko wypatrzy zapowiedź Sinister-Six, czy Venoma. Te ostatnie sekwencje rozbudziły we mnie szczery żal, że inne projekty nie doszyły do skutku. Mam nadzieję, że Spider-Man: No Way Home wypełni tę pustkę.

Odpowiadając na pytanie z początku, niestety ze wszystkich ekranowych przygód Człowieka-Pająka to właśnie ta część wypada najsłabiej, ale nie hejtowałbym jej na każdym kroku. Naprawdę miała ona swoje pozytywne strony, choć zmarnowany potencjał był większy, niż przy okazji Spider-Mana 3 od Sama Raimiego.

Fotos z filmu The Amazing Spider-Man 2

Nadzieja na przyszłość

Po anulowaniu The Amazing Spider-Man 3 i 4, a także kilku filmów bez tytułów, choć z kilkoma szczegółami, takimi jak udział szóstki najsłynniejszych przeciwników Pająka, wielkiego powrotu Venoma, a nawet dotknięcia tematów z serii Spider-Man 2099, postawiono no kolejny „twardy reset” i współpracę z Marvel Studios. Na ile ten pomysł był dobry i jak wypadł w tej roli Tom Holland? Przeanalizuję to w kolejnych tekstach, a teraz idę oddać się trwającej Spidermanii, ponieważ pajęcze-endgame zbliża się wielkimi krokami!

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: kontakt@grapodpada.pl 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ