MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Szczury Wrocławia. Chaos – recenzja książki. The Walking Dead na Dolnym Śląsku.

Tematyka zombie to dział mocno wyeksploatowany, choć nadal popularny. Dzięki filmom George’a Romero (Noc żywych trupów) nieumarli zagościli w popkulturze na stałe. Podziwialiśmy ich w grach (Resident Evil), komiksach (The Walking Dead) i serialach (ponownie The Walking Dead). Jak mogliście zauważyć – wszystkie przykłady dotyczą zagranicznych produkcji.

Zombie w Polsce? Kto by pomyślał!

Czy to możliwe, by ktokolwiek w naszym kraju podjął tak łatwy, a zarazem trudny  temat?

Łatwy, bo fabuła związana z zombie najczęściej sprowadza się przecież tylko do ukazania próby przetrwania niezainfekowanych ludzi. Trudny, ponieważ przedstawienie tych zdechłych kanibali musi być na tyle interesujące i obrazowe, by nie zanudzić odbiorcy. Trzeba również uważać na jakość gnijącego mięsa – jeśli będzie marna, to wywoła uśmiech politowania zamiast grymasu przerażenia!

Ktoś jednak podjął się tego tematu. W dodatku, nie jest to film, lecz książka! Szczury Wrocławia zostały wydane przez wydawnictwo Insignis w 2015 roku.

Autor powieści, Robert Szmidt, umiejscowił apokalipsę zombie nie dość, że we Wrocławiu, to jeszcze w czasach głębokiego PRL-u. Jako zaprawiony fan marki Resident Evil po prostu musiałem po nią sięgnąć!

Książkę częściowo czytałem w wersji e-booka i częściowo słuchałem w formie serialu na Empik Go.

ZOMO w akcji

Wrocław. Rok 1963. Czarna ospa szaleje na ulicach miasta. Ludzie zostają poddani kwarantannie w tak zwanych izolatoriach. W jednym z nich – na Psim Polu, dochodzi do zamieszek. Milicja otrzymuje dziwne informacje o aktach kanibalistycznych. Z początku lekceważą sygnały, lecz gdy kolejne, podobne wieści zaczynają napływać z innych zakładów leczniczych, na Psie Pole zostaje wysłany oddział ZOMO w celu pacyfikacji rozruchów.

To w zasadzie tyle, jeżeli chodzi o wstęp. Książka przedstawia sytuację w mieście, gdy zaraza dopiero zaczyna zbierać krwawe żniwo.

Poznajemy różne wydarzenia z perspektywy wielu osób ze służb mundurowych (na epidemię oczami cywili popatrzymy dopiero pod koniec historii). Uważam, że nie sposób wyłonić głównego protagonistę, choć dwóch bohaterów aspiruje do tej roli. To dość ciekawy zabieg, bo lektura nabiera kształtu relacji wydarzeń. Nie ma tu głębokich przemyśleń postaci, zarysowywania ich profili osobowych. Po prostu brak na to czasu.

Z jednej strony to minus, bo ciężko zżyć się z kimkolwiek. Przemykające sceny powodowały, że nie zwracałem uwagi na niektórych ludzi, bo nawet nie zdążyłem. W książce ginie ich mnóstwo, a lawina imion i nazwisk tylko przemknęła mi niczym pendolino.

Jednakże miałem do czynienia z powieścią o szalejącej epidemii, gdzie postacie mają w głowie tylko chęć przetrwania albo wykonują rozkazy przełożonych. Czytelnik ma się skupić na obrazie upadającego miasta, a nie na tym, czy ktoś miał trudne dzieciństwo.

Akcja rozpędza się już na pierwszych stronach i gna na złamanie karku do samego końca, trzymając w napięciu i działając na wyobraźnię.

Kolejnym plusem jest świetnie oddany klimat głębokiego PRL-u. Dialogi osób na najwyższych stanowiskach i ich dywagacje przy mocnym trunku sprawiły, że przeniosłem się do lat sześćdziesiątych.

Krasnale zbryzgane krwią

Ulice Wrocławia szybko zapełniają się nieumarłymi, pomimo usilnych prób unieszkodliwienia ich przez służby mundurowe. Sceny walki są interesujące, a akty mordu barwne i szczegółowe.

Zombie są silne, choć powolne. Standardowo: kontakt z zarażonym poprzez zadrapanie czy ugryzienie jest wyrokiem śmierci, jednakże Szmidt dodał jeszcze coś od siebie.

Jak zabilibyście ożywieńca? Kulka w głowę? Ha! Tutaj to nie zadziała! Tak, mnie też to zaskoczyło. Naboje kompletnie się nie sprawdzą. Dekapitacja również. Zmielenie? Wszystko nadal będzie się poruszać. Bohaterowie mają kilka ciekawych pomysłów na pozbycie się zmartwychwstałych, ale o nich musicie sami przeczytać. Ponadto, bezpośredni dotyk wydaje się zaraźliwy. Obywatele Wrocławia mają twardy orzech do zgryzienia!

Książka a może serial audio?

Muszę pogratulować aktorom użyczającym głosu bohaterom i producentom serialu audio. To było przeżycie! Teatr dźwięku na bardzo wysokim poziomie. Przyprawiające o dreszcz dźwięki, pojękiwania zombie, odgłosy uczty nieumarłych, krzyki, wybuchy, płacz, wołanie o pomoc. Polecam słuchanie na słuchawkach! Dźwięk jest nagrany w technologii 3D, który robi olbrzymie wrażenie!

Kontynuacja obowiązkowa

Fabuła kończy się w niezrozumiałym dla mnie momencie i pozostawiła z przemożnym głodem. Do tej pory Szczury Wrocławia mają łącznie trzy części, a po zapoznaniu się z pierwszym tomem, wiem, że muszę przeczytać kolejne, ale czy od razu? Dwójka ponoć jest jeszcze bardziej brutalna, więc zrobię sobie małą przerwę.

Horror Szmidta jest bardzo dobrą pozycją dla wszystkich fanów chodzących trupów i apokaliptycznej wizji świata przedstawionego. Nie jest to wybitne dzieło. Brakowało mi ciekawej intrygi wplecionej w te przerażające wydarzenia, a możliwość zarażenia się od samego dotyku i „wysysanie siły witalnej” trąca trochę magią. Mimo to historia porwała mnie niczym uciekający tłum, a wykreowane obrazy rzezi i świetnie oddany klimat PRL-u skutecznie działały na wyobraźnię. Serial audio to wspaniała alternatywa dla czytania. Naprawdę warto sprawdzić, czy taka forma przypadnie Wam do gustu.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ