Poprzedni
Następny

Syberia: The World Before – recenzja gry. Powrót, na który czekaliśmy.

Gdy myślę o Syberii, przychodzi mi na myśl dzieciństwo. Wówczas zatopiona była w książkowych przygodach pewnego czarodzieja, a także „biegałam” po dżungli z dwoma pistoletami i „szukałam” artefaktów. W międzyczasie „podróżowałam” z Kate Walker przez cały świat, aby dotrzeć na tytułową Syberię. Jakże to były beztroskie czasy! Dlatego tym bardziej ucieszyłam się na wieść o kolejnej odsłonie ukochanej przeze mnie serii. Czy twórcom udało się ponieść po klęsce, jaką była Syberia 3?

Syberia: The World Before – recenzja gry. Powrót, na który czekaliśmy.

W Syberia: The World Before historia rozgrywa się dwutorowo. Główną bohaterką pozostaje oczywiście Kate Walker. Od wydarzeń w „trójce” minęło kilka lat. Nasza podróżniczka trafiła do obozu pracy, gdzie poznała nową przyjaciółkę – Katiuszę. W końcu kobietom udaje się wydostać z pieczary (celi, w której zostały osadzone), a w drodze na wolność natrafiają na nazistowski pociąg pełen kosztowności. Tam podnoszą portret, na którym przedstawiona została niejaka Dana Roze. Katiusza zauważa zaskakujące podobieństwo Kate do tej kobiety. I tym sposobem nasza bohaterka wyrusza śladem swojej sobowtórki.

W drugim wątku akcja cofa nas do 1937 roku, gdzie poznajemy… Danę. Okazuje się, że jest to młoda pianistka, która mieszka z rodzicami w Vaghen. Co ciekawe, w samym mieście można zauważyć już automaty Voralbergów. Niestety są to niespokojne czasy dla jego mieszkańców – zaczynają dominować w nim antysemickie nastroje, a w powietrzu czuć zbliżającą się wojnę.

Fortuna kołem się toczy

Szczerze, miałam wiele obaw wobec czwartej odsłony serii. Po słabej „trójce”, do której podchodziłam trzy razy i w końcu udało mi się ją ukończyć, nie byłam do końca pewna, jak twórcy chcą dalej pociągnąć całą przygodę. Na całe szczęście zostałam mile zaskoczona. Ekipa Microids wspólnie z genialnym Benoît Sokalem przygotowali dla nas naprawdę dojrzałą, miejscami wzruszającą i zaskakującą opowieść. Przede wszystkim spodobał mi się motyw osadzenia wydarzeń zarówno w 1937 roku, jak i w 2005 roku. Nie dosyć, że dostaliśmy kontynuację przygód Kate Walker, to na dodatek grywalne retrospekcje rozgrywają się w czasach ewidentnie inspirowanych dojściem nazistów do władzy – chociaż III Rzeszą zastąpiono Brązowym Cieniem, a Żydzi występują tutaj pod postacią Vagheńczyków. Jednakże historycznych odniesień nie da się przeoczyć.

Jeżeli jesteście fanami Syberii (tak jak ja), to docenicie nawiązania do poprzednich części. Poniekąd właśnie należy znać całą historię, aby odnaleźć się w The World Before (bez tego wiele rzeczy nie będzie miało po prostu sensu). Jeżeli jednak jest to wasza pierwsza Syberia, to na pewno docenicie kunszt całej produkcji. Twórcy postarali się zawrzeć wiele ciekawych zwrotów akcji, umiejętnie bawiąc się przy tym przewidywaniami graczy. Dostajemy również ciekawie napisane postacie, a także finał, który zwyczajnie chwyta za serce.

Tak mi graj

Najbardziej w całej grze przypadł mi do gustu zabieg, jaki zastosowano przy okazji polskiej gry The Medium. Chodzi oczywiście o przełączanie się pomiędzy dwoma postaciami, aby „wspólnie” rozwiązać niektóre łamigłówki. Przykładowo – aby zdobyć informacje potrzebne do otwarcia jakieś skrzynki, musimy przełączać się pomiędzy Kate a Daną. Na całe szczęście zrobiono to tak sprawnie, że cała mechanika nie męczy, choć jak o tym piszę, to może wydawać się skomplikowana. Jednakże wcale taka nie jest, a wszystko odbywa się bardzo płynnie i naturalnie. Same zagadki są bardzo ciekawe i wymagają od nas ruszenia szarych komórek. Jednocześnie nie frustrują, a ich rozwiązanie pozostawia po sobie sporą dozę satysfakcji.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o genialnej ścieżce dźwiękowej – to jeden z najjaśniejszych punktów całej serii. Ponownie odpowiada za nią Inon Zur, a główny motyw muzyczny – Hymn Vaghen – to mistrzostwo świata. Słyszmy go w grze kilkukrotnie i za każdym razem budzi niesamowite emocje. Zresztą, posłuchajcie sami.

Jedyne, do czego mogłabym się naprawdę przyczepić, to oprawa graficzna. O ile całościowo produkcja prezentuje się naprawdę dobrze (został zachowany klimat poprzednich odsłon), tak ciężko nie zauważyć, że z twarzami postaci dzieje się coś niedobrego. Ewidentnie sypie się coś tutaj na poziomie oświetlenia – pod jednym kątem bohaterowie wyglądają całkiem realistycznie, ale pod innym budzi to politowanie. Niestety jest to stale powtarzający się motyw. Tak samo sterowanie jest dosyć toporne, a rozmowy rażą pewną sztucznością.

Ostatnia podróż

Syberia: The World Before udowodniła, że po każdej klęsce można się podnieść i to z mocno zadartą głową. To jedna z najlepszych gier, w jakie przyszło mi ostatnio zagrać. I godne pożegnanie Benoîta Sokala, głównego twórcy serii Syberia, który zmarł w maju ubiegłego roku. Gdyby mógł zobaczyć, co wyszło za sprawą studia Microids, byłby z siebie i swoich współpracowników na pewno dumny. Tytuł zachwyca od samego początku, aż do napisów końcowych. Co tu dużo pisać – musicie przeżyć to sami!

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy PLAION

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]