MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

METRO: EXODUS – recenzja gry. Mroczna podróż w nieznane

Seria Metro wielu z Was może kojarzyć się przede wszystkim z cyklem postapokaliptycznych powieści Dmitrija Głuchowskiego, które na przestrzeni lat skutecznie zapracowały na swój ikoniczny status tego gatunku. 
Gry wideo czerpiące inspirację z literackich, oryginalnych wydań znalazły ujście w 2006 roku, kiedy to na rynek trafiło Metro: 2033. Z czasem ukazały się kontynuacje w postaci Metro: Last Light oraz Metro: Exodus, które ukraińskie studio 4A Games zaserwowało graczom po kilku latach posuchy. Produkcja, idąc śladem swoich poprzedniczek, okazała się mieszanką kultowej strzelanki z elementami survival horroru w postapokaliptycznym świecie.

METRO: EXODUS – recenzja gry. Mroczna podróż w nieznane

Screen z gry Metro: Exodus

WSIĄŚĆ DO POCIĄGU (NIE) BYLE JAKIEGO

    Fabuła jak dotąd ostatniej części Metra stanowi bezpośrednią kontynuację książki Metro 2035 Dmitrija Głuchowskiego. Po raz kolejny otrzymujemy możliwość wcielenia się w świetnie nam znanego protagonistę Artema. Właśnie, czy rzeczywiście tak dobrze kojarzonego graczom? Jak sami twórcy niejednokrotnie zapewniali,brak znajomości historii literackich nie ma wpływu na rozeznanie w świecie gry, choć niewątpliwie może to nieco się odbić na finalnym odbiorze całej produkcji. Główny bohater wraz z grupą tzw. Spartan wyrusza w niebezpieczną podróż na pokładzie lokomotywy Aurory. Przemierzając rosyjskie pustkowia, mają za cel odnaleźć źródła tajemniczych sygnałów radiowych. Podczas podróży przewija się cała masa postaci pobocznych, występują nieoczekiwane zwroty akcji oraz ukazują się naszym oczom wydarzenia, które po zakończeniu rozgrywki są w stanie wywołać emocje stricte refleksyjne. Dziennej eksploracji na otwartych lokacjach, w przeciwieństwie do kanałów, towarzyszy niejednokrotnie spokój, a wręcz poczucie wszechogarniającej samotności. Powierzchnia bowiem nie charakteryzuje się koniecznością nieustannych walk z mutantami, lecz zachęca do stosowania elementów skradankowo-survivalowych. Istotą tego zamysłu twórców jest fakt, iż często zdarzają się momenty, gdy amunicji normalnie w świecie brakuje, a chyba lepiej się po cichu przekraść niż stać się wystawnym daniem głównym.

Screen z gry Metro: Exodus

POSTAPOKALIPTYCZNE BOGACTWO

    Misje główne to święty graal wszystkich gier z gatunku survival horroru. W tym wypadku zakończenie przygody może okazać się różne za sprawą moralnych wyborów towarzyszących Artemowi na każdym kroku. Oprócz głównego wątku Metro: Exodus oferuje rozmaite misje poboczne, na które natrafiamy poprzez odkrywanie nowych zakątków terenu bądź od przypadkowych bohaterów tego tajemniczego świata. Za ich wykonanie otrzymujemy cenne nagrody, do których można zaliczyć m.in zapasy. Konstruktywny wymiar produkcji bazuje przede wszystkim na wcześniej zakodowanym scenariuszu. Wiele elementów, chociażby związanych z ekwipunkiem uzależnione jest od postępu eksploracji, natomiast pod kątem fabularnym zauważalna jest precyzyjnie zaplanowana kolejność zdarzeń. Niestety, ma to także swoje, w moim odczuciu negatywne konsekwencje w postaci braku możliwości swobodnego poruszania się między wcześniejszymi rozdziałami historii. Powrót do poprzednich wydarzeń skutkuje trwałym usunięciem późniejszych zapisów, co jak nietrudno się domyśleć, nie jednego nieświadomego gracza doprowadziło do postapokaliptycznej furii.

    Klimat niewątpliwie wzbogacony został za sprawą pełnego cyklu dobowego czy zmieniających się pór roku, jednak największym ,,winowajcą’’ tego stanu rzeczy jest aspekt graficzny. Idealny balans kontrastu, kojące oczy naświetlenie oraz piękna głębia uzyskana za sprawą ray tracingu, tworzą obraz jednej z najładniejszych gier na rynku ostatnich lat. Na duży plus można zaliczyć również zmiany w systemie uzbrojenia, które w pełni możemy dostosować do swoich upodobań, zarówno pod kątem doboru broni, jak i jej modyfikacji. Twórcy ze studia 4A Games pokusili się także o dodanie licznika Geigera, który mierzy skalę promieniowania na danym obszarze. Niestety produkcja nie ustrzegła się zauważalnych błędów w postaci m.in przenikania tekstur, glitchy czy niedopracowanych animacji twarzy. 

Screen z gry Metro: Exodus

RADIACJA NA WYSOKIM POZIOMIE

Metro: Exodus to gra skonstruowana dla fanów postapo, lecz nie tylko. Za sprawą swojego rozmachu, umiejętnie zbudowanego klimatu, a także rewelacyjnej oprawy wizualnej jest w stanie przyciągnąć do siebie graczy, także z kręgu tych sceptycznie nastawionych do tego typu rozgrywki. Paradoksalnie, po kilkudziesięciu godzinach spędzonych na rozległych, postapokaliptycznych terenach zaczyna nam brakować brudnych, ciasnych oraz ciemnych korytarzy, z których dotychczas kojarzona była cała seria. Solidna dawka survivalu, jaką zaserwowali twórcy, broni się obiema rękami, przy okazji oferując elementy skradankowe i wciągającą fabułę. Jak dotąd ostatnia gra z serii Metro oferuje nam na tyle wiele, że można pokusić się o przymknięcie oka na różnego rodzaju niedociągnięcia. W moim odczuciu nie rzutuje to w dużym stopniu na ogólny odbiór całej produkcji i jak najbardziej warto posiadać ten tytuł w swojej kolekcji.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ