Fantastyczne Zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a – recenzja filmu. Poradni, jak nie wykorzystywać swoich licencji.

W 6 lat Warner Bros. wydało trylogię Fantastycznych Zwierząt. Tak proszę Państwa, z tej krótkiej książki powstały aż trzy filmy. Każdy kolejny był coraz gorszy, a towarzyszące tym produkcjom skandale, pozostawiały ogromny niesmak. Jak wypadały Tajemnice Dumbledore’a?

Aktorom wolno mówić…dobrze.

Jeżeli chodzi o obsadę, to wracają dobrze znane twarze… oprócz dwóch bardzo ważnych zmian. Po pierwsze, Mads Mikkelsen zastąpił Johnny’ego Deep i to on wcielił się w Gellerta Grindewalda. Gwiazda Piratów z Karaibów odsunięta została od produkcji, przez aferę medialną związaną z małżeństwem z Amber Head. Nie była to jedyna osoba, której „dostało się” za sprawy z życia prywatnego.

Pamiętacie postać Tiny Goldstein? W pierwowzorze właściwie drugą najważniejszą po samym Scamanderze osobę? W zwieńczeniu trylogii zobaczycie ją tylko w krótkim cameo. Powód? Oficjalnie się nie dowiemy, ale wielce prawdopodobne jest, że współautorka scenariusza J.K. Rowling ukarała aktorkę Katherine Waterston za jej niepochlebne komentarze o transfobicznych tweetach twórczyni uniwersum Harry’ego Pottera. Jak tak spojrzeć na wyjaśnienie zawarte w fabule, czyli „Tina jest… zajęta. Ma ważne sprawy do zrobienia dla Ministerstwa”, to jestem w stanie uwierzyć w tę wersję wydarzeń.

O samej grze aktorskiej nie będę się specjalnie rozpisywał. Mikkelsen i Redmayne, jak to zwykle robią, stworzyli wspaniałe kreacje. Pozostała część obsady specjalnie się nie wyróżniała… z małym wyjątkiem. Ezra Miller zagrało fatalnie i tylko udowodniło, że lepiej odnajduje się w rolach z elementami komediowymi, niż w tych poważniejszych.

Fajny ten scenariusz, taki nie za dobry.

Wcześniej wspomniane uproszczenie Rowling, to nie jedyny problem scenariusza. Całość wygląda, jakby grupka fanów Harry’ego Pottera chciała zrobić własny film, spisała pomysły co pokazać na ekranie i potem wzięła się za kręcenie. Tempo akcji sprawiało, że dosłownie zdarzyło mi się przysnąć, pomimo chaosu panującego w tej całej historii.

Spędziłem niemal 2,5h na seansie, a właściwie nie jestem pewien, co obejrzałem. Ktoś gdzieś „postrzelał” z różdżek, niczym w fatalnej grzej na podstawie Insygnii Śmierci. Potem jakieś mało interesujące rozmowy, czasami przedzielone jakimś naprawdę ładnym kadrem. Czułem się, jakby była to produkcja robiona na siłę, właściwie jedynie w celu „wydojenia” marki. Szkoda, bo pierwsza część zwiastowała przyjemną czarodziejską rozrywkę.

Artyści CGI, różdżki w dłoń!

Ostatnie skandale związane z artystami CGI w Marvel Studios i bezlitosnym cranachem, spowodowały, że trochę łagodniej patrzę na jakość efektów specjalnych w kinie rozrywkowym. Nie wiem, czy to właśnie efekt tej „przemiany”, czy akurat przy Fantastycznych Zwierzętach naprawdę „dowieziono” temat strony wizualnej.

Gdybym miał wybrać coś, co mi się podobało w tym filmie, to właśnie scenerie, plany i ogólny klimat czarodziejskiego świata. Niestety, nawet tego nie wykorzystano w pełni, ponieważ kiedy tylko pojawiają się sceny akcji, to mam ochotę odwrócić wzrok. Tandetne slow motion (serio, co to jest, 2005 rok?), „strzelaniny” strumieniami z różdżek i ogólny chaos.

Panie Kapitanie, proszę do brzegu!

Podsumowując moje rozważania, dochodzę do jednego wniosku. To jest po prostu zły film. Powstał, w mojej opinii, tylko i wyłącznie dla zysku, a scenariusz i realizacja są tak leniwe, że obrażają mnie jako widza. Bardzo żałuję, że to właśnie tak prezentuje się trzecia część. Może Harry Potter nie był nigdy moją ukochaną marką, ale wychowałem się na produkcjach z młodym czarodziejem i bardzo liczyłem na nową, przyjemną rozrywkę w tym uniwersum.

Chciałbym też podkreślić, że nie należę do kinomanów-malkontentów. Potrafię bez pomyślunku chłonąć produkcje Marvela, czy seriale animowane Star Wars i akceptować różne głupoty. Niestety są jednak nieprzekraczalne progi, tak jak w serialu Obi-Wan Kenobi, tak samo tutaj twórcy przekroczyli tę granicę. Czy można tu mówić o zmarnowanym potencjale? Nie, bardziej o sztucznym przeciąganiu historii i tworzeniu trzech projektów, kiedy cała ta fabuła mogła zamknąć się w jednym. Jeżeli macie ochotę zapoznać się z tym „dziełem”, to oczywiście nie odmawiam Wam tego, ale polecam inaczej spędzić te 2,5h!

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]