MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Zdradziecka zona „Chernobylite”– recenzja gry

Recenzja gry na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji Xbox One.

Na Chernobylite czekałem z wypiekami na twarzy. Od pierwszych zapowiedzi zauroczył mnie ten brudny, rosyjski klimat przywodzący na myśl Stalkera, którego zresztą przechodziłem niezliczoną ilość razy. Dziwne, bo do dziś nie ruszyłem serii Metro, którą wszyscy tak zachwalają. Niemniej, Chernobylite w końcu ukazało się na konsole, a ja wsiąkłem w świat Czarnobylskiej zony na ładnych parę godzin. Niestety, nie obyło się przy tym bez problemów.

Screen z gry Chernobylite

Miłość, szaleństwo i hardbass

Wcielamy się w Igora, naukowca, byłego pracownika w Czarnobylskiej elektrowni. Po blisko 30 latach postanawia on wrócić na teren Zony, aby rozwikłać zagadkę zaginięcia narzeczonej – Tatiany, która zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach w dniu katastrofy.

Fabuła na pierwszy rzut oka może nie brzmi na odkrywczą, ale uwierzcie mi, wciąga od razu. Pojawiają się rozmaite wątki, które naprawdę śledzi się z zapartym tchem. Doznania te potęgują komentarze Tatiany, w co ważniejszych wydarzeniach. Dodatkowo po drodze napotkamy wiele postaci, mniej lub bardziej istotnych, ale zawsze będzie to wyjątkowe spotkanie. Wszystko za sprawą dialogów, które są po prostu świetnie napisane. Nadają one unikatowy charakter każdej z postaci, a te potrafią być nad wyraz charyzmatyczne. Za najlepszy przykład niech posłuży Michaił – ćpun, cham, miłośnik hardbassu i przy tym wszystkim, wredny skurczysyn, ale mający tak dziwne poczucie humoru, że aż miło. Zresztą, to nie jedyny osobliwy typek, jakiego napotkamy – Zona jest pełna takich ludzi, dziwaków i szaleńców.

Screen z gry Chernobylite

Piękno zniszczonego świata

Pierwsze co rzuca się w oczy to niezwykłe ładna oprawa i nie mam tutaj na myśli graficznych wodotrysków, aczkolwiek te też potrafią przykuć oko – jak, chociażby radioaktywne burze. Głównie chodzi mi o to, w jaki sposób oddano brutalistyczny styl architektury, który panował w czasach słusznie minionych. Klimat socjalistycznych blokowisk czuć tu niezwykle mocno, majacząca w oddali antena Duga robi wrażenie swoim monumentalizmem, nie inaczej jest z Sarkofagiem, czy mniejszymi miejscówkami, jak Czerwony Las, który ma w sobie nutkę tajemniczości. Do tego wszystkiego w tle przygrywa świetna muzyka, która tylko podkręca atmosferę.

Skoro jesteśmy już przy grafice – warto wspomnieć o szczegółowości otoczenia, detalach lub po prostu zwykłych zapychaczach. Co przede wszystkim cieszy – praktycznie wszystkie napisy, tabliczki, plakaty są napisane cyrylicą. Mała rzecz, a cieszy. Pomieszczenia są zaś wypchane po brzegi bibelotami, meblami czy też sprzętem z tamtych czasów.

Jedyne, do czego ewentualnie mógłbym się przyczepić to wygląd i animacja postaci – nie są specjalnie różnorodne (tym bardziej biorąc pod uwagę, że wszyscy noszą gaz maski), a i poruszają się nieraz dość sztywno. Na szczęście, jeśli chodzi o warstwę wizualną to tyle, na co mogę sobie ponarzekać.

Screen z gry Chernobylite

Sztuka przetrwania

Aby przetrwać w trudnych warunkach, powinniśmy być do tego odpowiednio przygotowani. Dlatego też położono dość spory nacisk na elementy survivalowe, za którymi osobiście niespecjalnie przepadam, chociaż tutaj zrealizowano je bardzo dobrze. Podczas naszych wypraw przyjdzie nam zbierać całą masę różnych rzeczy. Zioła, grzyby, metalowy złom, części elektroniczne, chemikalia i inne custaną się dla nas bardzo cennymi surowcami. Dzięki nim wytworzymy w naszej bazie wypadowej niezbędne urządzenia jak stół rusznikarski, maszynę do wytwarzania amunicji, wytrychów, apteczek czy pancerzy. Nie możemy jednak zapominać o innych elementach potrzebnych do działania naszej kryjówki – generatorach prądu czy oczyszczaczach powietrza. Z czasem wytworzymy również urządzenia wykorzystujące tytułowy czarnobylit.

Warto również zadbać o komfort życia naszych towarzyszy. Niezbędne będą do tego łóżka (no bo raczej nikt nie lubi spać na gołej, betonowej posadzce), ale również oświetlenie oraz inne dodatki, które sprawią, że miejsce to będzie nieco bardziej przytulne – stoły, krzesła, telewizor, radio lub roślinki doniczkowe. Jeśli nie zagwarantujemy im należytego komfortu, to prędzej czy później ich morale spadną, a co za tym idzie, odłączą się od naszej drużyny.

Igor również będzie się rozwijał – zdobyte punkty umiejętności możemy wydać u naszych pomagierów. Ci zaś nauczą nas jak zbierać więcej zasobów, cichej eliminacji przeciwników oraz innych przydatnych zdolności. Przydatny też często okaże się crafting w trakcie naszych misji. Przy odpowiedniej ilości zasobów skonstruujemy proste konstrukcje zapewniające nam, chociażby maści poprawiające kondycję zdrowotną i psychiczną. Warto z tego korzystać, ponieważ lokacje, które przyjdzie nam odwiedzić, wypełnione są po brzegi radioaktywnymi obszarami i przeciwnikami. Do tego, co jakiś czas będzie nawiedzał nas Czarny Stalker – potężny typ, z którym lepiej nie zadzierać. W każdym razie nie a początku przygody.

Screen z gry Chernobylite

Nie wszystko złoto co się świeci

Niestety, w całym tym garnku słodkości, trafiła się łyżka dziegciu, a właściwie cała chochla. Jasne, w każdej produkcji trafiają się jakieś błędy. Tutaj się coś przytnie, tam tekstury wczytają się na naszych oczach – standard, w sumie nic nadzwyczajnego. Mnie niestety przytrafiły się problemy, które skutecznie uniemożliwiają ukończenie gry. Zaczęło się niewinnie – błąd zapisu stanu gry. Co prawda zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu, ale jakoś nie wywarło to na mnie większego wrażenia, tym bardziej że kolejne zapisy już teoretycznie powinny funkcjonować normalnie. Niecałe pól godziny później, gra wywaliła się na zbity pysk. Kolejny brak zaskoczenia, gdyż co jakiś czas takie rzeczy na PS4 się zdarzają. Załadowałem więc ostatni save i… Cofnęło mnie na sam początek rozgrywki. Tak niestety wyglądało to z każdym innym zapisanym stanem gry – fantastycznie, 9 godzin jak krew w piach. Cóż, byłem zmuszony zacząć całość od nowa. Tutaj zaś zaczęła się jazda bez trzymanki, i to w samym prologu. A to linia dialogowa nie chciała się załadować, a to jeden z NPC zablokował się na drzwiach, a w jeszcze innym miejscu nie pojawił się jakiś przedmiot. Wszystkie te błędy, i to na samiusieńkim początku, nie pozwalają na pchnięcie fabuły do przodu. I żeby nie było – ja rozumiem, że da się te błędy wyeliminować zwykłą łatką, tylko kurcze, jak można było w ogóle dopuścić do ich występowania? Nie mam pojęcia, ale ewidentnie ktoś tu dał ciała, bo nie wierzę, że przy fazie testów nikt takich problemów nie uświadczył. Jak się później dowiedziałem, nie byłem jedynym „szczęśliwcem”, którego spotkał ten przykry los.

 

W każdym razie musiałem zacząć wszystko od nowa trzy razy. Na szczęście, przy wyborze nowej gry, istnieje opcja pominięcia samouczka, bo inaczej utknąłbym w tutorialowym piekle. Tylko co z tego, skoro zawsze, za każdym, jednym razem, po 10 dniach przebytych w Czarnobylu, save się wywala na plecy i cały progres szlag wszystko trafia. I przy okazji też mnie.

Screen z gry Chernobylite

Rollecoaster emocji

Wiecie co mnie najbardziej przyprawia o wściekliznę? Fakt, że Chernobylite to dobra i uzależniająca produkcja. Wciąga fabułą, ma dobrze wyważone mechaniki, gęsty, lekko horrorowy klimat, piękne wizualia, a sypie tak durnymi błędami, że się po prostu odechciewa. Całe szczęście, że profilaktycznie skopiowałem sobie zapisy na pendrive, bo już kolejny raz nie chciałoby mi się rozpoczynać kampanii. Pozostaje mi jedynie czekać na łatkę, która naprawi wyżej wymienione bolączki. A Was mimo wszystko szczerze zachęcam do odwiedzenia Zony i poznania jej tajemnic. Z tego, co wiem wersja na PC nie cierpi na takie przypadłości, więc dajcie jej szansę. Konsolowcy – na wszelki wypadek poczekajcie jeszcze trochę.

I tak sobie pomyślałem właśnie…. Chyba powoli zaczynam rozumieć ból fanów Cyberpunka 2077.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ