MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Włókienny bohater… „Sackboy: Wielka Przygoda” – recenzja gry

Dzięki uprzejmości PlayStation Polska mogłam wkroczyć w świat pełen przygód. Razem z Sackboyem ratowałam planety wraz – z ich istnieniami. Czy udało mi się pokonać Vexa i stać się szmacianym rycerzem? 

Z serią jestem bardzo dobrze zaznajomiona, ponieważ Little Big Planet 3 ograłam już jakiś czas temu i bawiłam się przy tej produkcji wyśmienicie. Tym razem ci sami twórcy zabierają nas w przeróżne miejsca, które dosłownie tętnią życiem, a sama gra pod względem graficznym wygląda znacznie lepiej niż poprzednia odsłona.

Włókienny bohater… „Sackboy: Wielka Przygoda” – recenzja gry

Screen z gry Sackboy: Wielka Przygoda

Uratować przyjaciół

Główna fabuła gry opiera się na ocaleniu szmacianek. Są oni uwięzieni przez mityczną istotę, która siłą zmusiła ich do pracy. Wielokrotnie widzimy przerywniki filmowe, w których przyjaciele Sackboya ciężko harują, a nad nimi czuwa imperator.

Co ciekawe, w produkcję możemy zagrać nie tylko solo, ale także razem ze znajomymi czy to online, czy lokalnie. Niewątpliwie plusem jest fakt, że drużyna może składać się aż z czterech graczy. Z pewnością współpraca na przeróżnych poziomach może zaowocować znacznie lepszymi wynikami oraz zdobyczami.

Screen z gry Sackboy: Wielka Przygoda

W pustyni i w puszczy

Jednym z wielu plusów produkcji od Sumo Digital jest różnorodność map. Platformówka 3D wyróżnia się detalami. Miałam okazję przemierzać m.in. ośnieżone górskie szczyty, gęste dżungle, podwodne królestwa oraz kosmiczne kolonie. Poziomy nie były konstruowane na zasadzie kopiuj-wklej – każdy znacznie różnił się od pozostałych.

Osobiście najbardziej spodobała mi się dżungla ze względu na poczucie wolności oraz szczęścia. Motyw z małpkami, które trzeba było z powrotem zaprowadzić do matki – rozczulało moje serce. Poza tym udźwiękowianie przywodziło mi na myśl animację Król Lew i chociażby dobrze znany utwór Hakuna Matata.

Screen z gry Sackboy: Wielka Przygoda

Jeszcze jeden ciuszek

Nie byłabym sobą, gdybym nie straciła mnóstwa czasu w sklepie Zom Zoma. Podczas przechodzenia poszczególnych poziomów zbieramy dzwonki, którymi możemy zapłacić we wspomnianym miejscu. Co możemy kupić? Przede wszystkim stroje. Bardzo dużo przeróżnych kostiumów. Począwszy od całego zestawu mnicha, tygrysa czy wikinga. I jak tu nie popaść w shopping?

Osobiście na każdej planecie zmieniałam stroje z prędkością światła, bo kto bogatemu zabroni? Walutę bardzo szybko można było zdobywać bez większego wkładu. Ponadto często korzystałam z bonusowych poziomów, które wymagały zręczności w pozyskiwaniu największej liczby dzwonków w określonym czasie.

Screen z gry Sackboy: Wielka Przygoda

Run Sackboy, run!

Skoro już wspomniałam o bonusowych poziomach, to należy wyróżnić próby rycerskie szmacianek. Ta zawiła nazwa, to nic innego, jak poziomy, które należy szybko przejść. Im mniej sekund na końcowym wyniku, tym więcej niebieskich kul, które pozwalają nam przedostać się na inną planetę.

Nie jest to jednak łatwa przeprawa przez rzekę, a szereg trudności. Począwszy od ruchomych klocków po wymagających przeciwników, którzy będą chcieli utrudnić nam próbę.

Screen z gry Sackboy: Wielka Przygoda

Miód na moje uszy

Muzyka w tej produkcji to mistrzostwo świata. Mamy tu dziesiątki licencjonowanych utworów, chociażby Upton Funk Marka Ronsona, który szczególnie zapadł mi w pamięci. Kiedy dany kawałek wybrzmiewał, to cały poziom dosłownie żył – w rytm melodii podrygiwały przedmioty oraz stwory. Nie mogłam się powstrzymać, aby zatrzymać się i po prostu osobiście tańczyć razem z całym światem. Przykładowo, gdy wskakiwałam do kwiatka, który przenosił mnie na drugą stronę poziomu, to bit w utworze słyszalnie zawyżał tonację. Coś wspaniałego! Osobiście trzeba tego doświadczyć, bo żaden tekst tego nie opisze.

Screen z gry Sackboy: Wielka Przygoda

Co mi grało

Przepiękne mapy oraz poziomy, które się wyróżniały. Świat, który tętnił życiem przy udźwiękowieniu. Różnorodni przeciwnicy. Mini bossowie, którzy potrafili dać w kość (tak samo, jak Vex). Świetny polski dubbing, który nadawał klimatu. Możliwość grania wieloosobowego razem ze znajomymi. Sekwencje slow-motion.

Co mi nie grało

Zbyt wielka nonszalancja w kwestii przejścia poziomów. Chciałam szybko ukończyć poziom, a we frasobliwy sposób traciłam życia oraz punkty.

Z bólem serca opuszczałam krainę mlekiem oraz miodem płynącą. Podczas rozgrywki bawiłam się świetnie i na dłuższy moment zapominałam, że mam dwadzieścia trzy lata. Świadczy to o tym, że każdy może dobrze się bawić grając w platformówki bez względu na wiek. W głębi duszy zawsze jesteśmy dzieckiem, nawet z pięćdziesiątką na karku. Gdybym mogła, to wymazałabym sobie pamięć, byleby znów pierwszy raz utonąć w tym świecie razem ze szmacianym rycerzem.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ