GRAPODPADA

MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

TRYLOGIE STAR WARS, KTÓRE PODZIELIŁY FANÓW

Dzisiaj święto wszystkich fanów Star Wars. Czwarty maja, czyli May The 4th Be With You. Cały internet zalewany jest masą informacji
o Gwiezdnych Wojnach, więc również i ja nie mogłem przepuścić takiej okazji. Tym bardziej że moja przygoda z tą marką zaczęła
się stosunkowo niedawno.

Pewnie jestem jedną z wielu osób, dla których The Force Awakens było pierwszą stycznością z tą marką. Mój serdeczny kolega zaprosił mnie
do kina, bo on był wielkim fanem, a ja nigdy wcześniej nie słyszałem o tej serii filmów. A że mi się bardzo spodobało w kinie, postanowiłem przed kolejną częścią nadrobić poprzednie odsłony. I tak jak Pan Jezus powiedział, zacząłem oglądanie od części 4 i skończyłem na 3.

GRAFIKA PROMUJĄCA FILM PRZEBUDZENIE MOCY

Stara trylogia

Muszę na początku napisać, że oglądałem już te odnowione edycje starej trylogii, więc widziałem już te po wielu zmianach naniesionych przez Lucasa. Widać po starej trylogii, że są to filmy mocno teatralne i kameralne, jeżeli można tak nazwać filmy, które były rewolucyjne, ale no,
w porównaniu z kolejnymi częściami, to te są dość spokojne.

Chyba najfajniejsze były pojedynki na miecze świetlne. Nie było ich dużo, ale dzięki temu, gdy już ktoś odpalał swój miecz, to wiedziałeś,
że będzie się działo, bo jednak były one wyciągane w kluczowych momentach filmu, a nie na każdym kroku, jak to się działo w nowej trylogii.

Ze starej trylogii zapamiętałem dwie sceny. Taka najbardziej zapadająca w pamięć to walka na tej zaśnieżonej planecie (taki ze mnie fan, że nie pamiętam, jak ona się nazywa). Wszystko w tej scenie jest wykonane z największą starannością. Bardzo szanuję, że wykorzystane zostały efekty praktyczne, bo AT-AT poruszają się poklatkowo i mocno koślawo. Jednak ja zawsze szanuję efekty praktyczne, bo one nie starzeją się tak źle,
jak CGI, które pojawia się nie raz w tych filmach i wybija się mocno, ale na szczęście nie ma go dużo.

Nie będę pewnie oryginalny, ale tą drugą sceną jest walka Vadera z Lukiem. Tyle lat minęło i ciężko było uchronić się przed memami, więc nie było dla mnie wielką tajemnicą, że Vader to tak naprawdę ojciec Luke’a, ale nie zepsuło mi to zabawy z odkrywania fabuły. I mimo mojej znajomości tego kluczowego momentu, to i tak ta scena trzymała w napięciu.

Trylogia Prequeli

Dla wielu trylogia prequeli jest tą najgorszą, ale może powiem coś kontrowersyjnego, bo jak dla mnie, nie odbiega ona bardzo jakością od innych odsłon. Serio, ja totalnie nie rozumiem takiej niechęci do tych filmów.

Trzeba przyznać, że są one dość memiczne. Zgodzę się również z tym, że pojedynki na miecze wyglądają komicznie, idealnie obrazuje
to gif walki Anakina i Kenobiego. Kocham tego gifa. Jednak nie wiem, czy to nie była kwestia tego, że czasy się zmieniły i teraz takie sztywniackie pojedynki jak te z oryginalnej trylogii by nie przeszły, bo jednak minęło parę dobrych lat i jednak te filmy miały trafić już do innego odbiorcy.
Nie da się jednak ukryć, że Lucasa poniosło.

Muszę jednak przyznać, że bardzo podobał mi się pojedynek w wulkanie. Jest on efektowny i powiedzmy, że przyjemny dla oka,ale już w tej trylogii mocno widać CGI.

Widać, że czasy się zmieniły i Lucas zachłysnął się nowymi technologiami i bardzo chciał wszystko nagrywać na zielonym tle i ładować
jak najwięcej CGI. Co też pokazuje fakt, że poprzednią trylogię również mocno przerobił i w odświeżonej wersji dodał masę niepotrzebnego CGI. To mnie chyba najbardziej boli, bo przez tę decyzję nowsze filmy zestarzały się bardziej niż te najstarsze.

Nowa Trylogia

Szanuję tutaj bardzo Abramsa i Disneya, że powrócili do praktycznych efektów specjalnych, a przynajmniej tam, gdzie dało się tak zrobić.
Bardzo fajnie wygląda efekt świecącego się miecza świetlnego, który np. odbija się od twarzy naszych bohaterów.

Po nowej trylogii zakochałem się w Adamie Driverze. To genialny aktor i moim zdaniem świetnie zagrał Kylo Rena. I uważam to za spoko decyzję, że twórcy nie bawili się w ukrywanie jego tożsamości przez wszystkie filmy, jak w przypadku Vadera, ale od razu wiemy, jak się nazywa,
z kim jest spokrewniony i jak wygląda. Dzięki temu wiemy, jakie emocje nim targają i jak tragiczny jest to bohater. Szkoda, że w ostatnim filmie poprowadzono jego postać w strasznie dziwnym kierunku. Osobiście wolałbym, żeby znalazł się na miejscu Rey w finale. Uważam, że takie zakończenie o wiele bardziej pasowałoby do jego postaci, ale i również mogłoby dobrze wpłynąć na zakończenie całej trylogii, bo byłoby takim trochę przełamaniem schematu.

Najładniej wizualnie wykonana scena bitwy to ta na tej solnej planecie. To podnoszące się czerwone podłoże robi niesamowity efekt, a bitwy powietrzne i sam pomysł na walkę Luke’a i Kylo były mega. Nie chcę tutaj za dużo zdradzać, ale zaskakujące i emocjonalne było to starcie.

GRAFIKA PROMUJĄCA FILM OSTATNI JEDI

Finał trylogii i całej sagi Skywalkerów jest dla mnie jednak niestety do wywalenia i totalnie nie rozumiem rozwiązania niektórych wątków. Żałuję, że twórcy nie zdecydowali się zrecastować postaci Lei, bo z tego, co mówił reżyser, mieli na nią plany, a jednak śmierć Carrie Fisher pokrzyżowała im plany i postanowili również uciąć jej wątek w filmie. Powrót Palpatina jest tak od czapy i niepasujący do tego, co chciała nam powiedzieć nowa trylogia. Serio to wygląda, jakby wpadnięto na pomysł o dodaniu jego postaci na ostatnią chwilę, bo nie było żadnych przesłanek, że ma się pojawić. Nie rozumiem tej decyzji, bo w jednym filmie wymyślili jego powrót, motywację i ubili chłopa.

Seriale

Uważam, że rozszerzenie uniwersum na seriale było bardzo dobrym posunięciem, bo dzięki temu możemy dostać w końcu coś świeżego
i oderwanego od sagi Skywalkerów. Jak na razie dostaliśmy jeden serial – The Mandalorian, ale internet już pokazał, że był to strzał w dziesiątkę, a człowiek który wymyślił Baby Yodę to geniusz marketingowy. Chyba wszyscy się zakochali w tym stworku. Nie wiem, jak można go nie kochać. Sam Mandalorianin wygląda trochę jak Wiedźmin w kosmosie – mamy samotnika, który mało mówi i lata z planety na planetę i bierze zlecania
na różne potwory, a do tego ma swoje dziecko przeznaczenia – Baby Yodę. Miałem nadzieję, że to będzie historia totalnie odcięta od filmów,
ale niestety w finale pojawia się znikąd jedna postać z filmów, której mogłoby nie być i totalnie nie rozumiem tego zabiegu. Chyba był tylko
po to, żeby ludzie mówili, ale nie było takiej potrzeby, bo i tak ludzie mówili o tej produkcji.

GRAFIKA PROMUJĄCA SERIAL THE MANDALORIAN

Po obejrzeniu tych wszystkich produkcji totalnie nie rozumiem podzielenia się fanów na różne obozy. Osobiście uważam, że wszystkie filmy
Star Wars trzymają podobny poziom. Jedni piętnują drugich za to, że podoba im się trylogia prequeli, drudzy jadą po trzecich, bo jak to tak
komuś mogą się podobać filmy od Disneya. Prawda jest taka, że dla każdego te najlepsze filmy to są te, na których ktoś się wychował,
bo jednak nostalgia robi swoje. Życzę zatem fanom przygód z odległej galaktyki spokojnego cieszenia się swoimi ulubionymi produkcjami.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ