MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Ostatnie spotkanie. „Czarna Wdowa” – recenzja filmu

Czarna Wdowa to wyczekiwany od dwóch lat film należący do Marvel Cinematic Universe. Produkcja opowiada, co stało się z Natashą (Scarlett Johansson) po Wojnie Bohaterów. Czy warto było czekać na solowy film z Romanoff w roli głównej?

Czarna Wdowa pojawia się w produkcjach Marvela praktycznie od samego początku, jednak nigdy nie dostała swojej solowej historii, jak Iron Man, Kapitan Ameryka czy Thor. Dopiero teraz, na początku czwartej fazy, twórcy zdecydowali się nakręcić film o przygodach tej bohaterki. To sytuacja niecodzienna, biorąc pod uwagę fakt, że fani uniwersum doskonale wiedzą, że Natasha zginęła w Avengers: Endgame i teraz jest ostatnia okazja, by zobaczyć ją na wielkim ekranie.

Fotos z filmu Czarna Wdowa

Powrót do przeszłości

Produkcja opowiada o losach Natashy, która musi ukrywać się przed agentami T.A.R.C.Z.Y. po wydarzeniach z trzeciej części serii o Kapitanie Ameryce. W drużynie Avengers doszło do rozłamu i kilkorgu postaciom, w tym Czarnej Wdowie, groziło aresztowanie. Twórcy oferują odpowiedzi na nurtujące nas pytania, np.: „co stało się w Budapeszcie?”. Na całe szczęście nie jest to origin story, a film, który w pewien sposób rozwija znaną i już ustabilizowaną bohaterkę.

Fotos z filmu Czarna Wdowa

Świetny czarny charakter z niewykorzystanym potencjałem

Gdy pierwszy raz zobaczyłem na ekranie Taskmastera, przeszły mnie dreszcze. Scena na moście, w której obserwujemy pierwszą potyczkę między zamaskowanym złoczyńcą a Natashą jest bardzo ładnie nakręcona. Podobne emocje towarzyszyły mi, gdy pierwszy raz zobaczyłem Dartha Vadera w Gwiezdnych Wojnach.

Noc, główna bohaterka w potrzasku, a rywal zmierza w jej stronę w zwolnionym tempie. Dochodzi do pierwszego starcia i tak naprawdę dowiadujemy się wszystkiego, co musimy wiedzieć o tej postaci. Dostrzegamy, jak Taskmaster obserwuje, jak atakuje Natasha, analizuje jej ruchy i dostosowuje się do jej stylu walki.

Ogólnie wszystkie starcia z tym czarnym charakterem są jednymi z lepszych elementów tego filmu. Niestety, jak to bywa w Marvelu, starcia są mocno pocięte, przez co nie wykorzystują w pełni swojego potencjału i prezentują choreografie walk w okrojonej wersji. Nie ma żadnej dłuższej sceny, w której bohaterowie daliby sobie po twarzach więcej niż trzy razy bez cięcia.

Fotos z filmu Czarna Wdowa

Jednakże problem jest taki, że Taskmaster nie może w pełni rozwinąć swoich skrzydeł. Umówmy się, gdyby musiał walczyć w jednym filmie z Hulkiem, Hawkeyem i Thorem, to o wiele lepiej można by przedstawić na ekranie, jak dostosowuje się do ruchów przeciwnika. A przez to, że w tej produkcji jego oponentami są Wdowy i Red Guardian (David Harbour), którzy nie mają mocno wyróżniających się stylów walki, to nie bardzo możemy zobaczyć jego umiejętności.

Muszę przyznać, że byłem zaskoczony tożsamością Taskmastera. I niestety, nie w pozytywny sposób. Jeszcze przed seansem miałem jakiś swój typ, ale moje przypuszczania dotyczące tego, kto kryje się pod maską, się nie sprawdziły. To nawet na plus, ale niestety, okazuje się, że przed filmem nie było szans się domyślić, kto to może być.

Szkoda też, że prawdopodobnie nie zobaczymy już Taskmastera w kolejnych produkcjach. Po pierwsze, dlatego, jak zakończył się jego wątek tutaj, a po drugie, w filmach Marvela zwykle nie powracają główne czarne charaktery. Niestety więc mogę nie doczekać się jego starcia z innymi Avengersami na dużym ekranie, na które po cichu liczyłem.

Fotos z filmu Czarna Wdowa

Rodzinna atmosfera

Wielkie brawa należą się osobom odpowiedzialnym za casting. Florence Pugh jako Yelena wypada genialnie i może okazać się naprawdę ciekawą nową częścią MCU. I co najważniejsze – to nie kopia Natashy, ale bohaterka z własną osobowością i innymi doświadczeniami. Świetnie zbudowano relację między nią i Natashą. Wszystkie rozmowy i docinki dziewczyn wypadają bardzo naturalnie i, pomimo lat rozłąki, wyglądają, jakby spędziły ze sobą całe swoje życie. Moim ulubionym żartem przewijającym się przez cały film jest ten o tym, że Natasha zawsze musi przypozować, jak walczy, co jest ewidentnym odniesieniem do tego, jak w poprzednich filmach była przedstawiana ta bohaterka.

Ciekawym bohaterem wydaje się być Red Guardian, choć nie sposób nie zauważyć, że twórcy wprowadzili go w roli comic reliefa i takiego typowego wujka z imienin, który prawi swoje życiowe mądrości. W rzeczywistości jest on tragiczną postacią, któremu los spłatał figla i został oszukany.

Fotos z filmu Czarna Wdowa

Nierówne tempo

Czarna Wdowa ma mocno nierówne tempo. Na początku jest sporo akcji, dostajemy masę informacji i jest na czym zawiesić oko. W intro twórcy prezentują nam mocno przerażającą sklejkę scen i zdjęć, z której dowiadujemy się, że Draykov (Ray Winstone) to jakaś wielka szycha i razem ze swoimi Wdowami pociągał za sznurki w niejednym konflikcie zbrojnym. Również możemy oglądać, jak dziewczynki są werbowane i trenują w Czerwonym Pokoju. To wyglądało bardziej jak zapowiedź jakiegoś thrillera, a nie filmu superbohaterskiego. Pierwsze kilkanaście minut akcji również zresztą na to wskazuje.

Potem, niestety, tempo trochę siada. Dzieje się mniej, bohaterowie sobie rozmawiają, co oczywiście jest potrzebne, bo rozwija nam mocno postacie. Pojawia się także typowy dla marvela humor, którego można było się spodziewać, ale jego natężenie lekko gryzie mi się jednak z trzymającym w napięciu wstępem i jego gęstą atmosferą.

Po emocjonującym pościgu z Taskmasterem znowu mamy zwolnienie i ten fragment wynudził mnie najbardziej. Dopiero scena w domku w lesie, która jest tą najlepszą zaraz po wszystkich pojedynkach, przywraca mi nadzieję i do końca filmu już akcja zasuwa.

Fotos z filmu Czarna Wdowa

Efekty specjalne

Produkcje Marvela przyzwyczaiły nas również do tego, że jest w nich duży problem z CGI. W każdym z nich można znaleźć jakiś mniejszy lub większy defekt. Najbardziej kują w oczy wybuchy i nienaturalnie wysokie skoki. Ciekawe jest to, że filmy z takim budżetem mają problem z tego typu efektami.

Fotos z filmu Czarna Wdowa

Jest okej

Ogólnie rzecz biorąc, Czarna Wdowa wypada w porządku. Nie jest to powiew świeżości jak Strażnicy Galaktyki, nie jest to też kolejny typowy origin story jak Doktor Strange. Dostajemy poprawnie sklejony i zagrany film, który rozwija i wprowadza nowe postacie do uniwersum. Pewnie z niektórymi bohaterami jeszcze w przyszłości się zobaczymy.

Adam Aleksandrowicz

Adam Aleksandrowicz

Urodzony z padem w dłoni. Gdy wszyscy na wsi zagrywali się na Pegazusie, ja grałem na Playstation. W swoim życiu byłem skrytobójcą, superbohaterem, archeolożką, zabójcą bogów, smokiem, hakerem i przetrwałem apokalipsę. W wolnych chwilach buduję miasta i popijam krafciki. Z grubsza tak wygląda moje życie. Z grubsza, bo lubię zjeść.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ
Adam Aleksandrowicz
Author: Adam AleksandrowiczUrodzony z padem w dłoni. Gdy wszyscy na wsi zagrywali się na Pegazusie, ja grałem na Playstation. W swoim życiu byłem skrytobójcą, superbohaterem, archeolożką, zabójcą bogów, smokiem, hakerem i przetrwałem apokalipsę. W wolnych chwilach buduję miasta i popijam krafciki. Z grubsza tak wygląda moje życie. Z grubsza, bo lubię zjeść.