GRAPODPADA

MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Jak feniks z popiołów… „X-Men: Czerwoni” – recenzja komiksu

Grupa X-Men to jedna z najpopularniejszych drużyn superbohaterskich Marvel Comics. Jest to również moja ulubiona część tego uniwersum. Mimo że X-Men: Czerwoni zadebiutowało na rynku amerykańskim w 2018 roku, to obecnie jest to historia nawet bardziej aktualna niż w momencie swojej premiery.

Jak feniks z popiołów… ale bez Feniksa

Do życia wraca Jean Grey, tym razem bez Mrocznej Phoenix. Jest to jednak powrót do świata, w którym mutanci są wciąż dyskryminowani. Tak więc Jean zbiera nową drużyną X-Men, w której w skład wchodzą Nightcrawler, Wolverine (Laura), Honey Badger (Gabby), Namor, Gentle i nowa bohaterka pochodząca z Indii o pseudonimie Trinary, której mocą jest możliwość telepatycznego porozumiewania się z urządzeniami technologicznymi. Tym razem nasza grupa bohaterów musi się zmierzyć z uprzedzeniami, nienawiścią i dezinformacją, która rozprzestrzenia się jak wirus przez media społecznościowe, portale czy serwisy informacyjne. Brzmi znajomo?

Co prawda za wszystkim stoi potężna telepatka, która pociąga za sznurki, ale wiadomo, ktoś musi zacząć wypuszczać nieprawdziwe informacje w świat. W komiksie pada dające do myślenia stwierdzenie. Cassandra Nova mówi, że bez trudu dałaby radę zabić wszystkich mutantów, ale to nic nie da, bo mutanci zawsze byli i będą się dalej rodzić, więc ona musi zrobić wszystko, żeby ludzie znienawidzili mutantów i sami ich zniszczyli.

Przystanek Polska

Zawsze, gdy w jakiejś produkcji pojawia się Polska, to mam uśmiech na twarzy, bo w sumie to miłe, że ktoś akurat umieszcza ten kraj w swojej historii. Tym razem Polska jest przedstawiana w negatywnym świetle, chociaż patrząc na ostatnie wydarzenia, to zupełnie mnie to nie zaskakuje. Można powiedzieć, że Tom Taylor troszkę przewidział przyszłość, bo komiks był napisany już 3 lata temu. Tymczasem widzimy w nim, jak polski prezydent podpisuje ustawę o strefach wolnych od mutantów, przez co muszą oni uciekać z kraju.

Historie o mutantach są ponadczasowe

To pokazuje, że historie o mutantach są ponadczasowe, bo niestety dyskryminacja była i występuje nadal. Po to w sumie powstała seria X-Men, żeby propagować różnorodność, wielokulturowość i pomóc w szerzeniu tolerancji. Początkowo była ona alegorią do trwających w Stanach Zjednoczonych konfliktów rasowych, jednak z czasem mutanci stali się metaforą wszelkich dyskryminowanych mniejszości. Chyba właśnie dlatego te komiksy tak mocno mnie angażują, bo nie różnią się bardzo od otaczającej nas rzeczywistości. Rasizm czy homofobia towarzyszą nam na każdym kroku, wystarczy poczytać wypowiedzi ludzi w mediach społecznościowych, którzy nienawidzą drugiej osoby, bo jest po prostu inna. Podobnie jak w przypadku mutantów, to nie jest ich wina, że rodzą się inni od większości. Ich odmienność nie pozwala im jednak żyć normalnie, bez strachu. Ta dyskryminacja prowadzi do agresji, której jesteśmy świadkami nie tylko na kartach komiksu.

Dlatego tak mocno wybrzmiewa i wzrusza ostatnia przemowa Jean Grey w siedzibie ONZ, która mówi o tolerancji i o tym, kto jest prawdziwym wrogiem ludzkości.

Rysownicy z całego świata

Nie tylko drużyna X-Men jest wielokulturowa, ale osoby odpowiedzialne za sam komiks również. Poza samym scenarzystą (Tom Taylor), który jest Australijczykiem, za warstwę wizualną odpowiadają: rysownik z brazylijskiego São Paulo Rogê Antônio, urodzony w Turcji Mahmud Asrar oraz hiszpańska rysowniczka Carmen Carnero. Co tu dużo mówić, poradzili sobie oni dobrze, choć zdarzają się wpadki w postaci lekko zdeformowanych twarzy, ale nie psuje to odbioru. W sumie serie komiksowe przyzwyczaiły mnie już do tego. Nowe kostiumy X-Menów są bardzo ładne, ale ten okropny czerwony X na brzuchu totalnie mi nie pasuje i szpeci tak dobre stroje.

Smutny obraz rzeczywistości.

Taylor w swoim komiksie dużo czasu poświęca na pokazanie, jak duże jest przyzwolenie na prześladowanie, nienawiść, gloryfikowanie głupoty i dezinformację, zarówno w uniwersum komiksowym, jak i w tym realnym. W kontekście tego, co się aktualnie dzieje na świecie, jest to boleśnie prawdziwe. Nie ma tutaj za dużo typowo superbohaterskiej nawalanki i dobrze, bo ja lubię tę obyczajowość oraz gdy bohaterowie nie rozwiązują spraw siłowo. Historia jest świetna i chwyta za serce.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ