MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Danse Macabre. „Postal Redux” – recenzja gry

W oryginalnego Postala grałem może raz i to lata temu. Dlatego na wieść o odświeżonej wersji nawet się ucieszyłem. Jasne, nigdy nie była to gra najwyższych lotów, za to swego czasu wzbudzała masę kontrowersji i głównie z tego zasłynęła. Jak dzisiaj patrzy się na ten tytuł w ulepszonej formie? Przekonajmy się.

Screen z gry Postal Redux
Screen z gry Postal Redux

„A glorious symphony of slaughter!”

Oryginalnie Postal Redux pojawił się na komputerach w 2016. Krótko po tym zapowiedziano też wersje konsolowe. Niestety, słaba sprzedaż mocno skomplikowała plany wydawnicze i konsolowy port ukazał się dopiero w marcu 2021 roku. Pytanie, które się automatycznie rodzi to „czy warto było czekać?”. Odpowiedź wbrew pozorom nie jest taka prosta. Jedni stwierdzą, że tak, inni, że nie. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku. Fakt, nadal znajdą się osoby, które powiedzą, że to chora gra bez krzty głębi, polegająca tylko i wyłącznie na masowej eksterminacji ludzi. I nie powiem, będą mieli w tym trochę racji. Trzon rozgrywki względem oryginału nie zmienił się nic a nic. Przemierzamy dokładnie te same lokacje co w 1997 roku i strzelamy do wszystkiego, co wejdzie nam pod lufę. Policjanci, bezbronni cywile, wojskowi – wszystkich musi spotkać ten sam los – śmierć. I to właściwie tyle, co produkcja ma nam do zaoferowania. Jednak w samej grze zaszły pewne niewielkie zmiany. Dodano nową broń, jaką jest rewolwer. Wolne to dziadostwo, za to zabija praktycznie od razu. Dorzucono też dodatkowe mapy, które były dostępne wcześniej w japońskim wydaniu (Super Postal – gdzie siejemy masakrę w Tokio i Osace), z dodatku Special Delivery oraz jedną całkowicie nową, ekskluzywną dla wersji Redux. Wychodzi tego całkiem sporo, bo 23 levele. To jednak nie koniec nowości – od samego początku mamy do wyboru różne poziomy trudności (czego nie było w oryginale), tryb Rampage, w którym wykonujemy mordercze combo, aby zdobyć jak najwyższy wynik punktowy oraz zmienione zakończenie kampanii. Fani oryginału mogą czuć się nieco zawiedzeni, jednak powiem jedno – jest ono równie dziwne, jeśli nie dziwniejsze niż w pierwowzorze. Oczywiście dopieszczono również oprawę graficzną, ale nie ma co się oszukiwać – wtedy nie powalała, dzisiaj też nie. I w sumie to tyle z nowości, albo aż tyle.

Screen z gry Postal Redux
Screen z gry Postal Redux

„You don’t sell Postal?”

Z drugiej strony mamy dość umowną warstwę fabularną, o ile można tak to nazwać. Ot, Koleś eksmitowany z domu, twierdzi, że amerykański rząd rozpylił gaz wywołujący szaleństwo oraz żądzę krwi i jest jedynym, który nie został zainfekowany. Jego zadaniem jest oczyścić miasto Paradise z plugastwa. Skąd o tym wiem? Cóż, tutaj rodzi się pierwszy minus omawianego remake’u. Otóż wszystkie te informacje wygrzebałem ze skanów instrukcji pierwotnej wersji oraz ze stron Internetowych. Słabo, nie? Można było się pokusić o jakiś wstęp, nawet w formie komiksu. Między etapami ukazują nam się dość groteskowe plansze wczytywania. Poza makabrycznymi obrazami reprezentującymi zwłoki (mniej lub bardziej zmasakrowane) czy inne chore wymysły ludzkiej psychiki, możemy poczytać dziennik Kolesia. Z tych skrawków dowiadujemy się nieco o naszym protagoniście, o jego mentalnym upadku i trawiącej go schizofrenii. Końcówka przygody zaś potrafi nieco namieszać nam w głowie, pozostawiając spore pole do interpretacji. Wracając jednak do wspomnianych wcześniej ekranów ładowania — nadają one dość niepokojący, chory klimat. Do tego mocna, industrialna, momentami zahaczająca o noise muzyka podkręca tylko doznania. Szkoda tylko, że w samej rozgrywce ona już nie występuje. Pogłębiłoby to psychodeliczne odczucia, pomogłoby się wczuć w ten psychotyczny stan protagonisty. Nic nie stało również na przeszkodzie, aby dodać jakieś demoniczne głosy ukazujące wewnętrzną walkę z chorobą i osobistymi demonami. Jak widzicie, pod pewnymi względami studio odpowiedzialne za tą grę się nie popisało, a szkoda, bo pole do manewru było dość spore.

Screen z gry Postal Redux
Screen z gry Postal Redux

„Oh, did that hurt?”

W sumie ciężko mi powiedzieć czy mogę komuś polecić ten tytuł. Jest to dobry remake przeciętnej gry, która zyskała rozgłos i kultowy status dzięki fali kontrowersji, jakie wzbudziła. Fani strzelanek będą narzekać na mechanikę, obrońcy moralności na bezsensowną przemoc i ogólną niepoprawność polityczną, niedzielny gracz oleje, bo przecież są ciekawsze tytuły. Pozostają jedynie retro dziady takie jak ja, które za młodu zagrywały się w Postala, aczkolwiek i ci pewnie będą kręcić nosem, skoro na wyciągnięcie ręki mają oryginał ze wszystkim dodatkami, i to za darmo na GOG.com.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ