MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Czarownica: Bajka Ludowa z Shadyside. „Ulica Strachu Część 3: 1666” – recenzja filmu

Po obejrzeniu dwóch poprzednich części przyszedł czas na finał trylogii luźno inspirowanej twórczością L. R. Stine’a. Widziałem średnio interesującą kopię Krzyku, następnie dobrze bawiłem się przy nawet udanej kopii masakry z Piątku 13-go. Teraz czas zapolować na czarownicę. Czy folk horror i Slasher to dobre połączenie? A nuż, może będziemy świadkami stworzenia nowego gatunku filmowego? Dobra, już sobie nie żartuję.

Kadr z serialu Ulica Strachu

Wiedźma musi zawisnąć

Był rok 1994, później 1978 a teraz trafiamy do 1666 roku. Czy ta szatańska data odkryje wszystkie tajemnice Shadyside?

Deena, za pomocą wizji cofa się w czasie i wchodzi w ciało Sary Fier – czarownicy, która rzuciła klątwę na miasteczko. Dzięki temu możemy być świadkami preludium wydarzeń z poprzednich dwóch filmów. Sara, to prosta i pracowita dziewczyna starająca się dbać o swoją rodzinę, ale w głębi duszy ukrywa pewien sekret. Jest zakochana w córce pastora. Homoseksualna miłość? I to w 1666 roku? Toż to prosta droga do tragedii!

Któregoś wieczoru ich namiętne spotkanie zostaje zauważone przez jednego z mieszkańców osady. Igraszki dwóch kobiet? To pewne, że spółkują również z diabłem! Sytuację dziewcząt utrudniają niewyjaśnione zjawiska nawiedzające osadę. Ludzie szybko znajdują wytłumaczenie złej sytuacji – to grzechy lubieżności są tego powodem. To z pewnością są czarownice! Powiesić je!

Kadr z serialu Ulica Strachu

Akcja w 1666 roku to zaledwie połowa seansu. Niezwykle interesująca połowa. Nie mamy do czynienia z czymś nowym, bo historia o wiedźmach to mocno już wyeksploatowany temat, ale wciąż potrafi zainteresować widza. To kolejna smutna historia o religijnym zacietrzewieniu, zemście prowadzącej do tragedii i konformizmu w grupie. Leigh Janiak, reżyserka, stara się również pokazać, że pragnienia młodej jednostki, bez względu na czas, są identyczne.

Pierwsza połowa filmu trzyma poziom i ma jeden zaskakujący zwrot akcji, zdecydowanie działający na plus tej trylogii. Nareszcie też, poznajemy całą historię osady Union, która z czasem zmieni się w miasteczko Shadyside. Jej mieszkańców odgrywają aktorzy, których poznaliśmy wcześniej. Czy w ten sposób widzi ich Deena? A może to forma ukazania odpowiedników osób z późniejszych lat? Ten zabieg spowodował, że ciężko było mi wczuć się w klimaty XVII wieku. Dopiero po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do tego rozwiązania.

Podczas prowadzenia akcji w 1666 roku nie ma miejsca na żarty, z którymi mieliśmy styczność w poprzednich odsłonach, ale nie doświadczymy też jakiejś pełnych powagi szatańskich mocy. Istnieje wątek paktu z diabłem, ale stanowi jedynie tło a nawet wywołuje lekkie zażenowanie. Dialogi również pozostawiają wiele do życzenia. Natomiast finał historii o Sarze jest emocjonujący, intrygujący a nawet zaskakujący. Tutaj należą się brawa.

Kadr z serialu Ulica Strachu

Czary mary, znów wskrzeszamy!

Teraz przyjrzyjmy się drugiej połowie filmu. Wracamy do 1994 roku. Deena już wie jak zdjąć klątwę. Wspólnie z C. Berman, bratem Joshem i woźnym udaje się do centrum handlowego by rozegrać finał. Złe moce wiedzą, że prawda wyszła na jaw, dlatego ponownie zobaczymy zabójców z pierwszej części. Jeżeli w jedynce jakkolwiek potrafili choć odrobinę przestraszyć, tak tutaj mogą jedynie budzić uśmiech na twarzy. I to zamierzony, gdyż wraca żartobliwy ton niektórych scen – szczególnie tych ze wspomnianymi zombie-zabójcami. Dodatkowo na ekranie szaleją barwy, które mogą kojarzyć się z serialem Stranger Things.

Współczesne sceny spajają historię opowiedzianą w poprzednich dwóch odsłonach. W końcu w walce uczestniczą bohaterki z 1994 i 1978, a towarzyszą im wspomnienia z czasów, kiedy poprzednio musiały stawić czoła mordercom.

Kadr z serialu Ulica Strachu

Na ekranie nie jest nudno, nie zabrakło też krwi. Forma jest dalej taka sama – to nadal horror dla młodzieży. Reżyserka miała możliwość podejścia do trudnego tematu jakim jest skazywanie niewinnych kobiet za czary czy za homoseksualizm, ale zrezygnowała z tego. Być może słusznie. Czas antenowy i docelowa grupa odbiorców nie pozwalały na to. Wolała pozostać przy lekkiej historii.

Uważam, że trzecia odsłona jest najlepszą z trylogii, odkrywającą wszystkie karty i dającą satysfakcjonujące zakończenie. Jak się okazuje każdy kolejny seans był lepszy od poprzedniego i ostatecznie dawał chwilę zabawy i oderwania od rzeczywistości. Kiana Madeira poradziła sobie z rolą Sary Fier, a jej Deena nabrała trochę więcej charakteru. Nadal, jednak, czegoś mi brakowało. Jestem fanem horrorów i jeśli chodzi o ten gatunek zaczynam stawać się coraz bardziej wybredny. Myślę, że po prostu obejrzałem zbyt wiele mięcha i szukam czegoś nowego. W trzeciej części poniekąd to dostałem, gdyż intrygujący mix folk horroru i Slashera uważam za wystarczająco udany, by polecić go innym. Film możecie obejrzeć na platformie Netflix, gdzie dostępna jest cała trylogia Ulicy Strachu. Ja mam nadzieję, że to jest dopiero początek ekranizacji powieści L. R. Stine’a, który napisał ich ponad pięćdziesiąt, a więc jest w czym wybierać!

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ