MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

Cry Macho – recenzja filmu. Odnaleźć Siebie

Clint Eastwood to bez wątpienia legenda światowego kina, określany często mianem ostoi tradycyjnych wartości pokroju waleczności, męstwa czy honoru. Aktor zagrał w wielu kasowych produkcjach, do których m.in można zaliczyć: Brudnego Harry’ego, Ucieczkę z Alcatraz czy Gran Torino.       

W swoim najnowszym filmie wciela się w Mike’a Milo, emerytowaną gwiazdę rodeo, który za maską pochmurnego samotnika, skrywa osobistą tragedię. Cry Macho to kolejna sentymentalna wyprawa Eastwooda, w której poza aspektem fabularnym, można doszukać się osobistej spowiedzi ikony kina.

Cry Macho – recenzja filmu. Odnaleźć Siebie

Fotos z filmu Cry Macho

Odłóżmy to na później

Produkcja oparta jest na powieści N.Richarda Nasha z 1975 roku pod tym samym tytułem
Pomysł na adaptację filmową narodził się już w latach 80.’ XX wieku, jednak w tamtym okresie Eastwood nie zdecydował się na jego realizację. Jak sam po latach stwierdził chciał mieć na karku wystarczająco dużo lat, aby zagrać odpowiednią dla wieku główną rolę. Podobna sytuacja miała miejsce w 1992 roku z filmem Unforgiven, któremu ten zabieg zaowocował czterema Oscara.

     
Postać grana przez Clinta Eastwooda w Cry Macho to typowy samotnik skrywający w sercu ból po traumatycznych doświadczeniach z ubiegłych lat. W ramach spłaty długu bohater wyrusza w podróż do Meksyku. Celem wyprawy jest sprowadzenie nastoletniego syna byłego szefa, który stanowi pewnego rodzaju kartę przetargową w sporze między matką chłopca, a wspomnianym ojcem. Jednak misja posiada swoje drugie dno. W głębi serca Mike pragnie odnaleźć samego siebie i odkupić grzechy przeszłości.   

Fotos z filmu Cry Macho

Skrojony potencjał

Historia zaczerpnięta z pierwowzoru książkowego jest na tyle bogata, że akcja filmu mogła zostać poprowadzona znacznie dynamiczniej. W tym wypadku przedstawiono ją bardziej statycznie, obrazując rzadziej spotykane w westernach tzw. kino drogi. Z jednej strony  zabieg okazał się czymś zupełnie zrozumiałym, głównie z tytułu sędziwego wieku głównego aktora, przez co niektóre sceny mogły być mocno naciągane. Z drugiej strony momentami wkrada się nieco monotonni i znużenia, co w końcowym rezultacie u widza może wywołać efekt przeciągania się produkcji. Sytuacji niestety nie poprawiają dialogi bohaterów, które mimo swojego często humorystycznego wydźwięku, w większości przypadków sprawiają wrażenie sztucznie wydłużonych, a nawet pozbawionych sensu.      

Fotos z filmu Cry Macho

W opowieści przewijają się także elementy romantyzmu w postaci dojrzałego uczucia Mike’a do właścicielki tawerny. To dzięki niej stary kowboj zrzuca kajdany przeszłości i w końcu odnajduje siebie, jednocześnie tworząc swój własny świat, którego poszukiwał od tak wielu lat. Już nie musi żyć według zasad mitologicznego, samowystarczalnego macho, które bagatela sam na siebie nałożył.


Według mnie, najjaśniejszym punktem filmu jest jednak kogut o imieniu Macho, który podróżując przez bezdroża Meksyku wraz z głównymi bohaterami, nie raz skradł show, wyciągając przyjaciół z opresji, przy okazji dodając historii wyraźnego komizmu. Na relację między całą tą trójką naprawdę patrzy się z wielką sympatią, jednak nie ulega wątpliwości, że słaby scenariusz mocno okroił ich potencjał.    

Fotos z filmu Cry Macho

Uwierz w siebie

Cry Macho to pełne refleksji kino drogi, które w przeciwieństwie do większości filmów Clinta Eastwooda nie charakteryzuje się obroną konkretnych wartości, bądź podążaniem za poczuciem sprawiedliwości. W tym wypadku główny bohater oddaje się losowi, który pisze jedne z ostatnich opowiadań na kartach jego życia. Fabuła nie przedstawia walki z przeznaczeniem, lecz walkę z samym sobą, a raczej świadomością, że każdy zachód słońca może być tym ostatnim. Nie określiłbym tego mianem brutalnego godzenia się z faktami, lecz dojrzałym poczuciem świadomości, że każda historia, prędzej czy później ma swój koniec.

Fotos z filmu Cry Macho

Drogę jaką na naszych oczach pokonuje Mike Milo to także próba wybaczenia sobie grzechów przeszłości oraz odszukania wewnętrznego spokoju. Mimo, iż film zdecydowanie nie należy do perełek legendarnego kowboja, a wręcz przedstawia się przeciętnie, nie można mu odmówić życiowych przekazów. Nigdy nie jest za późno, aby odnaleźć siebie.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ