GRAPODPADA

MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Umarł Logan, niech żyje Logan. „Powrót Wolverine’a” – recenzja komiksu

Zacznijmy od chyba najważniejszej kwestii – nie jestem zaznajomiony z komiksowym uniwersum Marvela. Ale jak to? Jak to się stało? Jak to możliwe i jak ja w takim wypadku mogę się nazywać geekiem? To proste – jestem fanem komiksów DC i właśnie jako takowy dziś napiszę Wam parę słów odnośnie moich wrażeń o najnowszej pozycji ze świata
X-Men’ów i samego Marvela.

Ach powiało sentymentem

Nie będę Wam ściemniał, że tego uniwersum nie znam całkowicie – co to to nie! Kinowe Uniwersum Marvela (MCU) jest mi oczywiście bardzo dobrze znane i bliskie memu sercu. Podobnie sprawa się ma z głównym bohaterem naszego dzisiejszego komiksu, ponieważ jeśli miałbym wymienić jedną postać z tego bogatego uniwersum, którą znałem i uwielbiałem jeszcze za dzieciaka to byłby to właśnie Wolverine. Tak więc nie Kapitan Ameryka, Iron-Man, czy cała reszta tej ratującej świat raz po raz bandy, ale właśnie Logan aka. Wolverine – niesamowicie sarkastyczny, często zamknięty w sobie i niejednokrotnie brutalny członek grupy mutantów znanych jako X-Meni. Mam doskonale w pamięci solowe filmy z jego udziałem, gdzie portretował go genialny Hugh Jackman, a także animację z lat 90-tych, którą z pasją oglądałem po powrocie do domu ze szkoły.

Jak ja się mam tu odnaleźć?

Kiedy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont mogłem otworzyć swój pierwszy w życiu zeszyt z uniwersum Marvela – Powrót Wolverine’a, nie miałem zielonego pojęcia czego się spodziewać. Bo przecież dobrze wiem jak to wygląda w uwielbianym przeze mnie komiksowym uniwersum DC – pominiesz tom czy dwa i nagle łapiesz się za głowę zastanawiając się, co tu się stało i dlaczego świat przedstawiony nagle stanął na głowie. Przecież NIGDY nie czytałem żadnej pozycji z tej serii – jak ja się mam tutaj odnaleźć?

Okazuje się, że dość łatwo i przyjemnie. A przynajmniej jeśli choć w ogólnym zarysie wiecie kim był Wolverine, X-Meni i z jakimi przeciwnościami się zazwyczaj musieli borykać.

Zabili go i uciekł

To, co uderza w nas niczym ciężki młot już od pierwszych stron komiksu to informacja, że Wolverine nie żyje. Tylko że żyje… (dziękuję Ci Marvelu za wielkie WTF od pierwszej strony). Naszego tytułowego bohatera spotykamy na początku tomu zakrwawionego, ubranego w poszarpany słynny żółto-czarny strój i z (jak to, mam wrażenie, często w przypadku tej postaci bywa) zanikiem pamięci. To od tego momentu rozpocznie się jego podróż przez poszczególne karty komiksu w poszukiwaniu odpowiedzi, na dręczące go pytania, ale także odkryciu własnej schowanej głęboko tożsamości. Po drodze przyjdzie mu zmierzyć się z płonącym tygrysem, nieumarłymi, własnymi przyjaciółmi, a nawet udać się w przestrzeń kosmiczną! Niemożliwe? Marvel nie zna takiego słowa i podaje nam to perfekcyjnie zapakowane w 152 strony przesiąkniętego akcją komiksu.

To co mi najbardziej przypadło do gustu to doskonałe połączenie scen akcji, którymi ten komiks wręcz ocieka, z momentami uspokojenia w których możemy na chwile zagłębić się w psychikę głównego bohatera i poznać targające nim emocje. Ta ciągła wewnętrzna walka nadaje tej postaci dużo głębszego znaczenia niż tylko perfekcyjnej, ulepszonej w laboratorium maszyny do zabijania.

Nowy start

Powrót Wolverine’a jest jednym z komiksów wydawanych u nas pod szyldem Marvel Fresh, a za oceanem jako Fresh Start – jest to linia wydawnicza zapoczątkowana w 2018 roku (choć u nas dość „świeża”) i mająca na celu reset całego uniwersum komiksowego, które przez lata funkcjonowania dość mocno się skomplikowało i byłoby niezwykle trudne do przyswojenia przez nowego odbiorcę. Tutaj wracają bohaterowie, których znano i kochano od pierwszych zeszytów Marvela, ale w taki sposób, aby Ci którzy z uniwersum są na bieżąco zrozumieli celowość takiego zabiegu.

I to się jak widać sprawdza, ponieważ mimo, że na starcie nie miałem pojęcia co doprowadziło do śmierci Logana, to wcale tej wiedzy nie potrzebowałem do tego, aby dobrze się bawić z bohaterem, którego znałem jeszcze z dzieciństwa.

To nie batman ale...

Pochłonąłem przygody Wolverine’a jednym tchem i w zasadzie nadal będę się upierał, że moim ulubionym bohaterem wszech czasów jest Batman. Czy jednak w Powrocie Wolverine’a stary wyjadacz z przeciwnej strony komiksowej barykady znajdzie coś dla siebie? Jak najbardziej! Myślę, że teraz właśnie jest doskonały moment na to, aby sięgnąć po pozycje Marvela, bez obaw, że przytłoczy was świat kreowany przez całe dekady. Przygody Logana są krwawe, brutalne, brudne i przepełnione szczękiem metalowych pazurów. Dokładnie tego oczekiwałem od komiksu traktującego o moim ulubionym mutancie.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ