MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Tak łatwo jest oceniać. „Richard Jewell” – recenzja filmu

Richard Jewell to ostatni (jak na ten moment, bo w produkcji jest Cry Macho) film Clinta Eastwooda. Choć powstał w 2019 roku, to za seans zabrałem się dopiero teraz. Była to typowa historia, czyli dzieło, które chciałem obejrzeć zaraz po premierze, ale do kina się nie wybrałem, więc w końcu zapomniałem o jego istnieniu. Na szczęście tutaj wchodzi Netflix cały na biało i dostarcza nam Richarda w swojej wakacyjnej ofercie. Czy jest to pozycja godna obejrzenia?

Fotos z filmu Richard Jewell

Atlanta 1996

Akcja rozpoczyna się w 1986 roku kiedy Richard Jewell (w tej roli Paul Walter Hauser, znany chociażby z Cruelli) pracuje w jednym ze swoich pierwszych miejsc pracy i marzy o byciu stróżem prawa, nocami studiując kodeks karny. Tam też poznaje Watsona Bryanta, prawnika granego przez Sama Rockwella. Jak się okaże, będzie to znajomość na wagę złota. Dekadę później, chociaż kariera policjanta nie potoczyła się po myśli głównego bohatera, ten pracuje jako ochroniarz w trakcie koncertów organizowanych podczas jubileuszowych Igrzysk Olimpijskich w Atlancie 1996.

Richard będąc na posterunku znajduje tajemniczy pakunek, który okazuje się być bombą. Było to wydarzenie, które na zawsze zmieni jego życie. Najpierw okrzyknięty bohaterem, później zostaje oskarżony o podłożenie ładunku wybuchowego i z pomocą Bryanta stara się udowodnić swoją niewinność.

Fotos z filmu Richard Jewell

Aktorstwo najwyższych lotów

Casting łatwo jest ocenić, ponieważ historia jest oparta na faktach. Trzeba przyznać, że zarówno dobór obsady, jak i sama praca charakteryzatorów pozwoliła dobrze oddać wygląd pierwowzorów. Paul Walter Hauser jako Jewell prezentuje się doskonale, ale najlepszy casting aktora to Jon Hamm, jako agent FBI Tom Shaw. Z nazwisk godnych wymienienia w produkcji pojawia się również Kathy Bates, czyli filmowa matka Richarda ( za tę rolę dostała nominację do nagrody Akademii), wcześniej wspomniany Rockwell, a także Olivia Wilde w roli dziennikarki Kathy Scruggs.

Poziom gry aktorów jest równy, każdy świetnie kreuje swoją postać do tego stopnia, że postacie drugoplanowe wydają się zajmować pierwszy plan. Moim zdaniem na nominacje do Oscara zasługiwał również Sam Rockwell.

Fotos z filmu Richard Jewell

Kontrowersje w fabule

Na wstępie zastrzegam, że może się tutaj pojawić mały spoiler fabuły, więc osoby, które podobnie jak ja cierpią na spoilerofobię, odsyłam do kolejnego akapitu. Sprawdzając po seansie, jak dużo zostało zmienione w porównaniu do oryginalnej historii, czy wymyślone na potrzeby kręcenia, okazało się, że większość przedstawionych wydarzeń, czy postaci jest zgodna z prawdą. Niestety jedna szczególna sytuacja to interpretacja twórców, krzywdząca wobec dziennikarki Kathy Scruggs.

W filmie Scruggs, żeby zdobyć informacje na temat głównego podejrzanego w śledztwie FBI, miała rzekomo przespać się z jednym z agentów. The Atlanta Journal-Constitution wydali oświadczenie, w którym napisano, że nie ma i nigdy nie było dowodów na to, żeby tak było, a sama insynuacja jest obraźliwa i krzywdząca. Dodatkowo dziennikarka nie ma okazji się obronić, ponieważ zmarła w 2001 roku. W czasach, kiedy walka o prawa kobiet jest szczególnie ważnym tematem, pokazywanie, że jedynym sposobem na zdobywanie informacji przez Kathy Scruggs jest podryw, czy sex, to niepotrzebne nadużycie, tym bardziej, że nie ma na to żadnego potwierdzenia.

Fotos z filmu Richard Jewell

Łatwo jest oceniać, kiedy stoi się z boku

Oglądając dzieło Eastwooda miałem podobne odczucia, jak podczas seansu Briana Banksa  w reżyserii Toma Shadyca. Służby, wymiar sprawiedliwości, a przede wszystkim media, czy ludzie postronni potrafią bardzo łatwo ocenić człowieka, nie poznając jego całej historii. Wystarczą ułamki sekund, żeby zniszczyć komuś życie, czy zamienić je w koszmar. Kto z nas nie złapał się na tym, że czytając coś na Facebooku albo na jakiejś stronie internetowej, wydał wyrok w cudzej sprawie, nawet nie poznając wszystkich szczegółów. Osoby takie jak Brian Banks, czy Richard Jewell udowadniają, że nawet w najcięższych chwilach nie warto się poddawać i zawsze trzeba walczyć o siebie.

Richard Jewell to dwugodzinna przeprawa przez starcie głównego bohatera z władzami jego państwa, pismakami czatującymi pod jego domem i z samym sobą. Nie jest to film do obejrzenia, żeby się odprężyć, ale mając czas i ochotę na mocne kino, broniące się solidną fabułą i rewelacyjnymi kreacjami aktorskimi. Nie ma tutaj również typowego Eastwoodowego atakowania miłością do USA, a wręcz przeciwnie, można dostrzec elementy krytyki państwowych służb. Dlatego serdecznie polecam włączyć Netflix, poszukać tej pozycji i cieszyć się kinem na wysokim poziomie.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ