GRAPODPADA

MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

(NIE)ODA DO DUNGEONSA I DRAGONSA

D&D…

Oh D&D…

Moje kochane D&D…

Gdybym potrafił, napisałbym odę, lecz nie potrafię więc zadowolić się muszę westchnięciem i wielokrotnym powtórzeniem.

Oh D&D…

Pamiętam dobrze, kiedy pierwszy raz dane mi było zagrać w tę kultową już grę, nie wierzyłem słowom kuzyna, który przekonywał mnie, że w tym świecie można wszystko i że jedyne co mnie ogranicza to wyobraźnia i kostka. Jakież było moje zdziwienie, dziecka, które grę RPG kojarzyło tylko z tymi na komputerze, kiedy na stole zaczęły się pojawiać kości i sfatygowane kartki. Po krótkim wprowadzeniu, czyli “Rób to, co my ” mój krasnolud lvl 1 został rzucony w wir przygody, przygody, która zmieniła moje życie.

Mamy rok 2021, wydarzenia z wakacji 2006 dawno zostały zapomniane niczym napisy na jedynym pierścieniu tudzież jak wczorajsze śniadanie, lecz czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci i zachęcony jedną z reklam znanego sklepu internetowego, która przedstawiała pakiet startowy do D&D, uległem pokusie i kupiłem, aby spróbować wrócić do świata pełnego magii i przygód. Kilka dni czekania i miałem w ręku pudełko, które przypomniało, co z czym się je i, co najlepsze, nauczyło sporo nowych zasad, którymi rządzi się świat lochów i smoków. Kilka szybkich telefonów, sms i udało się zebrać to, co zostało ze starej ekipy … lecz z D&D jest jak z alkoholem, samemu nie wypada, dlatego musiałem skompletować nową drużynę, co na szczęście udało się dość szybko. Jedynym mankamentem było doświadczenie graczy, a właściwie jego brak, a co za tym idzie, musiałem wcielić się w rolę mistrza gry. Było to dla mnie nowe doświadczenie, i to doświadczenie, którego nigdy nie chciałem posiąść, zawsze wolałem być graczem, kimś, kto jest częścią świata, a nie “bogiem” który określa rezultaty działań podjętych przez poszukiwaczy i kreuje to, czego doświadczają podczas zabawy. Improwizacja, szybkość reakcji na zaistniałe sytuacje, decyzyjność to nie wróżyło dobrej zabawy. Szybko okazało się, że mistrz gry też gra w specyficzny dla siebie sposób, jest częścią gry, to uczucie dało mi tyle samo radości, może nawet odrobinę więcej, co bycie graczem.

Różnice są spore, podejście do gry diametralnie ulega zmianie, największą różnicą, którą od razu przyszło mi odczuć to fakt, iż nie jestem częścią drużyny, nie bawię się z nimi, jestem obok tego, uczucie to opuściło mnie dosłownie zaraz po pierwszym rzucie kostka, kiedy elfka jednej z grających próbowała zauroczyć złodzieja, lecz krytyczna 1 pokrzyżowała jej plany i wtedy mogłem włączyć się do zabawy, barwnie opisując jego reakcje na jej nieudolne zaloty. Drugą co do wielkości różnicą, którą odczułem był fakt, że znałem praktycznie każde możliwe rozwiązanie problemu, wyobraźnia moich towarzyszy zaskakiwała mnie raz po raz, lecz efekt ich starań był dla mnie znany, co sprawiało mi wiele satysfakcji, szczególnie dobrze się bawiłem, kiedy próbowali odnaleźć skrzynie, która nawet nie istniała. Różnic między mistrzem gry a graczem jest wiele więcej, lecz na plus bycia tym drugim jest to, że brak doświadczenia nie wpłynie aż tak negatywnie na przebieg rozgrywki, jak w przypadku mistrza gry, który nie wie co i jak, a co gorsza nie chce się dowiedzieć. Brak doświadczenia oraz luki w wiedzy szybko łata się zaangażowaniem, entuzjazmem oraz improwizacją i to te cechy są najważniejsze u mistrza podziemi.

Po godzinach spędzonych przy stole czułem się, jakbym dopiero co usiadł do gry, świat tak mnie pochłonął, a ekipa stawiała mnie jako mistrza w takich sytuacjach, że naprawdę musiałem schować wiedzę do kieszeni i po prostu bawić się grą, decyzje podejmować nie na podstawie wcześniej zdobytej wiedzy, lecz tak, aby sprawiały radość mi i reszcie graczy.

I tak właśnie po 15 latach przerwy w graniu odkryłem podstawową prawdę. Gry są dla każdego, nie zależnie od wieku, statusu czy wykształcenia w chwili kiedy siadasz przy stole, jesteś już kimś innym. Elfem, który uciekając z pogromów, przyłączył się do trupy cyrkowej albo niziołkiem, który podczas zbierania ziół natknął się na mapę do opuszczonej kopalni i postanawia ją zwiedzić. D&D nie jest tylko grą, to chwile spędzone ze znajomymi, to czas poświęcony ludziom, którzy tak jak ty chcą na chwilę poczuć odrobinę magii w swoim życiu i nie ma w tym nic złego. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że po tak długim czasie odkryłem tę zabawę na nowo i wiem, że wrócę do niej jeszcze nie raz.

Pokaż swojemu dziecku D&D, a nie będzie miało czasu i ochoty na używki.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ