MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Nie jestem zielony! „Destroy All Humans” – recenzja gry

Marsjanie atakują! Ale nie Ci z filmu Tima Burtona, a z gry Destroy All Humans! Chociaż nie, w sumie nie mam pewności, czy w tytule od TQH NORDIC mamy do czynienia z ufoludkami z Marsa… Jednak jakie to ma znaczenie? Ważne, że kosmiczne stwory ze wspomnianej wyżej produkcji nie są zielone (co same wielokrotnie powtarzają), potrafią za to niszczyć wszystko i wszystkich, którzy staną im na drodze oraz w niesamowity sposób manipulować nami — pomiotami ludzkimi, zwierzętami — które należy eksterminować! Jednak, czy rzeczywiście Ci kosmici są aż tacy straszni, jak ich opisuję?

Screen z gry Destroy All Humans!

Kosmita jak z okładki

Czy istnieje życie pozaziemskie? Nie wiem, chyba tak. Wizja, że jesteśmy jedynymi rozumnymi stworzeniami w galaktyce jest trochę przytłaczająca. Niemniej jeżeli miałbym na swojej drodze spotkać ufoludka, to za żadne skarby nie chciałbym, żeby był on taki jak główny bohater gry Destroy All Humans, czyli Crypto. To zniszczony do szpiku kości i przeżarty nienawiścią (słuszną, ale spoilery sobie odpuszczę) niezielony kosmita, który pała do ludzkiego gatunku tak ogromną niechęcią, że gdyby mógł to by nas wszystkich zdezintegrował za pomocą swojego wielozadaniowego blastera. Może nie wszystkich, ale Amerykanów na pewno – jak powszechnie wiadomo wszystko, co złe najpierw dzieje się w USA, a ewentualnie potem rozchodzi się po innych krajach i kontynentach. Jednak czym jest jeden kosmita dla sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych Ameryki? Pyłkiem, którego należy się pozbyć, bądź też dziwadłem, które nie istnieje – w końcu łatwiej o wszystkie ciężkie do wyjaśnienia zjawiska oskarżyć Rosjan, a konkretnie Komunistów zagrażających amerykańskiej demokracji!

To doprawdy dość komiczne jak przez całą grę postać małego ufoludka jest bagatelizowana przez wielu innych bohaterów, których spotyka on w trakcie swoich misji. Jedni się go boją i na sam widok jego zdeformowanego ciała krzyczą – „AAAAAAA KOSMITA”, za to drudzy, mają go za cherlaka, który nie jest w stanie im zagrozić. Jak okazuje się w trakcie rozgrywki, ten miniaturowy dziwoląg jest nie tylko niezwykle charakterny, ale również potężny i niebezpieczny, aż chciałoby się rzec, że to taki kosmita jak z okładki – mały, ale wariat! 

Screen z gry Destroy All Humans!

To jeden wielki żart

W trakcie swojej przygody z Destory All Humans niejednokrotnie czułem się jak w trakcie seansu dziwacznej komedii, która ma na celu rozbawienie mnie, ale też uświadomienie, jak specyficzne jest amerykańskie społeczeństwo – sposób przedstawienia amerykanów jako „pelikanów”, które łykną wszystko, co powiedzą im politycy był zabawny. Jednak czasami miałem wrażenie, że w tej całej komediowej otoczce jest dosłownie odrobina prawdy. Może to być oczywiście kwestia tego, że jako dorosły i przynajmniej uważający się za świadomego odbiorcę gracz nie do końca potrafiłem odciąć się od jakiejś dodatkowej nadinterpretacji treści przedstawionych w tym tytule. Nie ukrywam, że to trochę mi przeszkadzało. W końcu jak mam się dobrze bawić, kiedy zabawne sceny przeplatają się z demonstracją gatunku ludzkiego, jako tego upośledzonego i niezdolnego do samodzielnego myślenia?

Abstrahując od moich jakichś dziwacznych przemyśleń. Destory All Humans to po prostu przezabawna gra. Jeden wielki żart, który nie raz i nie dwa razy jest w stanie przyprawić nas o uśmiech na twarzy, a nawet wywołać kilka salw śmiechu. Niemniej to specyficzna forma humoru, nie dla każdego, a już szczególnie nie dla tych, którzy nie mają dystansu do codzienności.

Screen z gry Destroy All Humans!

Zawiła, ale ciekawa

Fabuła, tak zgadza się fabuła. Zawiła, ale ciekawa, powtarzalna, a mimo to interesująca. Jeżeli chodzi o historię zaprezentowaną w Destory All Humans, to muszę przyznać, że do samego końca nie byłem w stanie przewidzieć, jak faktycznie zakończy się przygoda Crypto na planecie Ziemi. Z jednej strony przeczuwałem, że całość zostanie pięknie spuentowana i podsumowana, ale nie miałem pewności. Gra mocno trzymała mnie w napięciu i robiła niezły mętlik w głowie. Bo w sumie to z jednej strony chciałem, ażeby ufoludek wykonał swoją misję z moją pomocą, a z drugiej, trochę kibicowałem ludzkim bohaterom.

Jak finalnie skończyła się ta historia? Tego już nie zdradzę, o tym musicie przekonać się sami. Jednak zaznaczę jeszcze, że mimo niezłego bałaganu fabularnego, cała ta przygoda jest spójna i naprawdę można się w niej zatracić, chcąc odkryć kolejne lokacje oraz wykonać wszystkie misje, które powierzane są kosmicie przez jego dowódcę stacjonującego na statku matce. Dodatkowo warto zaznaczyć, że w grze poza przejściem głównego wątku fabularnego, mamy możliwość wykonywania zadań dodatkowych. Tak więc na spokojnie po załatwieniu wszystkich najważniejszych spraw, mamy możliwość powrotu do poszczególnych lokacji, aby uwolnić w nich prawdziwie kosmiczne piekło!

Screen z gry Destroy All Humans!

Raź, pal, niszcz

Czego jak czego, ale sposobów na wykańczanie wrogów w Destory All Humans nie brakuje! Swoich oponentów możemy razić prądem z blastera, czy też spalać promieniem śmierci ze statku kosmicznego. Jednak broń to w końcu nie wszystko! Jak na prawdziwego kosmitę przystało, Crypto potrafi również używać siły swojego umysłu, dzięki czemu my mamy szansę zniszczyć naszych przeciwników bez robienia hałasu. Oczywiście nie chcę Wam tutaj wypisywać wszystkich możliwości na niszczenie ludzkości, ponieważ odkrywanie kolejnych wypasionych umiejętności pozaziemskiego przybysza oraz jego rynsztunku, to jeden z najciekawszych elementów rozgrywki.

Screen z gry Destroy All Humans!

Po prostu dobrze wygląda

Moim obowiązkiem jest wspomnieć w tym tekście również o kilku aspektach technicznych gry Destory All Humans. Przyznam, że opisywanie tego typu rzeczy nie sprawia mi zbyt dużej frajdy. Gier nie tworzę, więc nie powinienem się czepiać ludzi, którzy robią to na co dzień. Jednak mus to mus.

Grafika we wspomnianej produkcji jest na przyzwoitym poziomie. Nie jest to tytuł realistyczny, więc bajkowa otoczka jak najbardziej nadaje mu klimatu. Samo przedstawienie świata nie wzbudza zachwytu. Jednak jest to chyba bardziej spowodowane tym, że konsola Nintendo Switch, to jednak sprzęt przenośny, który można podłączyć co prawda do telewizora, ale bądźmy szczerzy, kto to robi… Jeżeli chodzi o samą płynność rozgrywki i ogólne wrażenia związane z mechaniką gry, to ja nie jestem w stanie się do niczego przyczepić. Oczywiście, kilka razy gra się zacięła, jakiś element się nie wczytał, ale w żaden sposób nie utrudniło mi to zabawy oraz przyjemność z niej płynącej.

Mogę śmiało napisać, że Destory All Humans to przyzwoity remaster, który po prostu dobrze wygląda i nie posiada błędów utrudniających rozgrywkę

Screen z gry Destroy All Humans!

Wrażenia nie z tej ziemi

Wracając do pytania, które zadałem na początku tej recenzji. Czy rzeczywiście Ci kosmici są aż tacy straszni jak ich opisuję? Tak! Tak, naprawdę są! Jednak w dobrym tego słowa znaczeniu. Destory All Humans mimo kilku mankamentów mogę śmiało nazwać dobrym tytułem, nie wybitnym co prawda, ale takim sprawiającym masę frajdy. Genialny zabijacz czasu, produkcja na odstresowanie i po prostu oderwanie od poważniejszych gier, do których nas graczy czasami ciągnie aż za bardzo.

Damian Daszek

Damian Daszek

Gram, czytam, piszę i gadam, mogę też coś zaśpiewać, ale na pewno nie będę tańczyć, bo nie chcę nikomu zrobić krzywdy... Jestem przyjacielem z sąsiedztwa, z rodu Targaryenów, który nosi na plecach dwa miecze, a za paskiem jeden świecący. Na głowie mam za to kowbojski kapelusz, a na szyi łańcuszek z pierścieniem władzy – innymi słowy niezły ze mnie geek!

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ
Avatar
Author: Damian DaszekGram, czytam, piszę i gadam, mogę też coś zaśpiewać, ale na pewno nie będę tańczyć, bo nie chcę nikomu zrobić krzywdy... Jestem przyjacielem z sąsiedztwa, z rodu Targaryenów, który nosi na plecach dwa miecze, a za paskiem jeden świecący. Na głowie mam za to kowbojski kapelusz, a na szyi łańcuszek z pierścieniem władzy – innymi słowy niezły ze mnie geek!