GRAPODPADA

MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Najemnik z nawijką nadal ma to coś „Deadpool. Najemnika śmierć nie tyka” – recenzja komiksu

Kolejny miesiąc przyniósł nam nowości z Marvel Fresh zaserwowane przez Egmont i Świat Komiksu. Czy odświeżony Deadpool wypada równie dobrze co poprzednie numery Najemnika z Nawijką?

Deadpool i ja

Na wstępie przyznaję się, że wsiadłem do „bandwagonu” Wadea Wilsona po premierze filmu w 2016 roku. Tak, właśnie byłem jedną z tych osób, ale dzięki temu rozpocząłem też swoją przygodę z komiksami. Przez wiele lat udawało mi się czytać każdą pozycję z tym bohaterem w roli głównej, ale nic nie może przecież wiecznie trwać.

Najemnika śmierć nie tyka to dla mnie powrót po długiej przerwie i był on… zdecydowanie udany! Uważam, że Wilson i zeszyty opowiadające jego historię są jak Die Antwoord — albo się je uwielbia, albo nienawidzi. Ja należę do tej pierwszej grupy, dlatego będę starał się zachować jak największy obiektywizm.

Rozwałka w roli głównej

Mutant w czerwonym stroju nigdy nie był ambitny w warstwie fabularnej, na pierwszym miejscu zawsze postawiona była niezobowiązująca rozrywka i dokładnie to samo „serwuje” czytelnikowi Skottie Young. Nie ma tutaj przedłużania, zarówno chaos jak i wartka akcja znajdują się na każdej przeglądanej kartce. To, co sam sobie cenię, to odwołania do innych dzieł Marvela (a w tym wypadku również do DC!), czy ogólnie popkultury. Young doskonale wplótł ten element i sprawił, że kilka razy zaśmiałem się na głos.

Rysunki Scotta Hepburna i Nic Kleina posiadają cechy typowe dla „nowoczesnej” kreski — „czerwone”, które utrzymują charakter Deadpoola z poprzednich serii. Można się spodziewać klasycznych plansz przepełnionych wybuchami, latającymi kulami, krwią i połamanymi kończynami (w większości należą one do głównego bohatera). Całość nie zawodzi oczekiwań i sprawia, że na sam koniec człowiek żałuję, że musi poczekać na dalsze przygody wygadanego najemnika.

Pamięć absolutna

Spoilerów unikam jak ognia, dlatego też w moich recenzjach staram się zdradzić jak najmniej z fabuły, ponieważ nie ma większej przyjemności, niż poznawanie historii samemu. Dlaczego zatem warto sięgnąć po Najemnika śmierć nie tyka? Ponieważ Wade Wilson zmęczony życiem superbohatera kasuje swoją pamięć i wraca do działania na zlecenie. Czasami ma jakieś przebłyski, ale w momentach, kiedy nie może polegać na własnej świadomości, do akcji wkracza Negasonic Teenage Warhead.

Marvel Fresh trzyma poziom

To mój trzeci kontakt z najnowszą serią wydawniczą Marvela w Polsce i po raz kolejny się nie zawiodłem. Wiadomo, że przygody Najemnika z Nawijką różnią się od „standardowych” historii, które przynajmniej próbują być poważniejsze, ale to jest właśnie czynnikiem powodującym, że ten kanadyjski bohater przyciąga do siebie rzesze czytelników od tak dawna. Czy tak samo jest tym razem? Moim zdaniem tak i naprawdę warto sięgnąć po ten komiks!

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ