MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Moje katharsis. „Spectrewoods” – recenzja gry

Ach, lato! Czas wakacji, imprez, odpoczynku, słodkiego lenistwa i promocji na różnych platformach. Przeglądając PS Store w poszukiwaniu jakiegoś horroru, na który mógłbym przyciąć parę cebulionów, znalazłem Spectrewoods. Co prawda produkcja ta nie była w żaden sposób obniżona cenowo, aczkolwiek kosztowała na tyle mało – bo całą złotówkę, że stwierdziłem „a co tam, stać mnie, jak szaleć to szaleć”. Powiem Wam, że nie byłem gotowy na to, co mnie spotkało…

Screen z gry Spectrewoods

Kojima, ty leszczu

Zaczęło się enigmatycznie. Las, młoda para, ksiądz. Jestem świadkiem jednego z najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka – ślubu. Nagle wszystko znika poza panną młodą. W jej dłoni zamiast żółtych tulipanów, które przed chwilą trzymała, znajduje się pistolet. Brzmi tajemniczo? I tak właśnie jest! Fabuła, mimo że przedstawiona minimalistycznie, potrafi zaciekawić. Zaangażować gracza na tyle, aby brnął dalej w ciemną otchłań lasu, poznał jego sekret i znalazł odpowiedzi na kłębiące się w głowie pytania. Tak moi mili, w taki sposób powinno przedstawiać się historię – bez grafomaństwa, zbędnych górnolotnych i pompatycznych słów. Panie Kojima – ucz się. Milczenie potrafi być często bardziej wymowne.

Screen z gry Spectrewoods

Enjoy the silence

Udźwiękowienie to istna poezja dla uszu. Cisza. Nieprzenikniona, głucha cisza. Niby czego się spodziewaliście po ciemnym lesie? Psychodelicznych ambientów? Buczących przesterowanych dronów? A co miałoby generować takie dźwięki? Wiewiórki? Bądźmy poważni. The Voices Games LTD stawia na realizm – i bardzo dobrze. Jedyne co słyszymy to odgłos strzału naszej broni – jak w prawdziwym życiu (pod warunkiem, że mieszkamy w USA).

Screen z gry Spectrewoods

Hołd dla klasyków

Oprawa graficzna, jak i cały design to istny majstersztyk. Pokusiłbym się, że styl graficzny wręcz hołduje najbardziej znamienitym klasykom. Czuć tu silną inspirację Another World. Tak pewnie prezentowałby się ten klasyk, gdyby powstał w technologii 3D. W ogóle wygląd naszej postaci zasługuje na najwyższe uznanie. Pan producent stworzył najbardziej „ludzką” bohaterkę ever. Nie jest to wypacykowana lala z piersiami większymi od głowy. Nosi na głowie irokeza, ma wielki tyłek (bo wymiary 90-60-90 są wytworem paskudnych korporacji nastawionych na zysk i bazujących na ludzkim nieszczęściu i kompleksach, które chcą za wszelką cenę wmówić ci, że musisz wyglądać tak jak nasza wyfotoszopowana modelka, bo jak nie, to jesteś pokracznym, smutnym grubasem), a i biust ma taki niezbyt obfity. Mówiąc prościej: człowiek z krwi i kości, taki jak ja czy Ty. Ułatwia to wczucie się w sterowaną przez nas protagonistkę.

Nawet w samym przedstawieniu lasu możemy doszukać się sprytnie ukrytej symboliki. Drzew jest niewiele, otacza nas mrok. Czy to personifikacja uczuć, które towarzyszą naszej heroinie? A może jest to coś na zasadzie czyśćca? Sugerować może to ograniczony teren, bo za nim, nie ma już nic – pustka. Czyżby chodziło o konieczności rozliczenia się z burzliwą przeszłością? Tutaj musimy wrócić do aparycji i zadać sobie jedno ważne pytanie — metaforą czego jest irokez? Tak, zgadliście – oznacza on bunt. Powoli wszystko staje się jasne. Czy aby na pewno?

Na naszej drodze też spotkamy przeciwników, z którymi przyjdzie nam się rozprawić. Są to najbardziej stereotypowe duchy, wyglądające jak latające prześcieradła. Kolejne odniesienie do najwybitniejszych dzieł kulturowych świata i przyjazne mrugnięcie okiem dla miłośników grozy.

Screen z gry Spectrewoods

Innowacja goni innowację

Pamiętacie jak Sony reklamowało nowe funkcje DualShock’a 4? Chodzi o innowacyjny panel dotykowy, który miał być istnym game changerem. Co z tego wyszło wszyscy wiemy. Tę funkcję wykorzystywały dwie gry na krzyż i tyle. Jednak teraz, po blisko ośmiu latach od premiery konsoli, kolejna produkcja doczekała się wsparcia tej zapomnianej funkcjonalności. Jak? A tak, że maziając palcem możemy celować i strzelać. Oryginalne, a przy okazji przenosi imersję na zupełnie nowy, wyższy poziom. I co Panie PlayStation, można? Można! Trzeba tylko nie być leniwą bułą.

Reasumując, Spectrewood to nad wyraz udana, odważna, nie bojąca się niestandardowych rozwiązań (zarówno pod względem rozgrywki jak i fabularnym), a przede wszystkim przemyślana w każdym calu produkcja. I to wszystko za jeden nowy polski złoty. Pozostaje mi tylko jedno: ogłosić nowego boga game devu! A pan, panie Kojima, oddaj pan fartucha.

Screen z gry Spectrewoods

A tak serio to nie, ta gra to straszny kit, którego nie należy tykać kijem, no chyba, że macie zapędy masochistyczne, cierpicie na nadmiar hajsu (ale wtedy się zgłoście do mnie, podam numer konta), albo jesteście łasi na łatwą platynę, którą zdobędziecie w 5 minut. W każdym innym przypadku, proszę, odpuśćcie sobie. Szkoda Waszego czasu i pieniędzy bo nawet jako źródło lolcontentu wypada po prostu słabo.

Screen z gry Spectrewoods

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ