GRAPODPADA

MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Jednooki powrót do przeszłości. „MediEvil” – recenzja gry

Wszelkie wiedźmy, zmory i upiory! Zombie, duchy i demony! Jednoczcie się! Oto przed wami wskrzeszone MediEvil! To druga próba przywrócenia do życia pierwszej przerażająco zabawnej przygody Sir Daniela Fortesque z roku 1998. Po mało udanym remake’u na konsolę PSP Sony zaserwowało nam grę na PS4. Pamiętając humorystyczne przygody kościstego rycerza, podszedłem do tego tytułu z dość nostalgicznym nastawieniem i pewną dozą niepewności. Dlaczego? Dlatego, iż twórcy obiecywali wierne oddanie oryginału, a wraz z tym możliwy powrót ciężkiego sterowania i chaotycznej walki. Zatem, czy odrodzony Daniel jest tak samo komediowy i przerażający jak 23 lata temu? I najważniejsze – czy jest w stanie przyciągnąć do siebie nowych graczy?

Screen z gry MediEvil

This is Hallow... ekhm Gallowmere!

Witajcie w Gallowmere, pięknej bajkowej krainie, gdzie na organach zagra duch, zaczarowani wieśniacy będą chcieli skrócić was o głowę, a dynia niekoniecznie będzie nadawać się na zupę – to miejsce, w którym Jack Skellington zakochałby się bez pamięci. MediEvil wprost ocieka gęstym, ektoplazmowym klimatem Burtona –groteska to drugie imię MediEvil. Każdy poziom jest jedyny w swoim rodzaju, okryty halloweenową otoczką, doprawiony karykaturalnym designem potworów, świetną muzyką i trudnymi zagadkami.

Bitwa z czarnoksiężnikiem Zarokiem o Gallowmere zostaje wygrana przez Króla Peregrina, a Fortesque zostaje okrzyknięty bohaterem. Nikt nie wie, że w rzeczywistości w żaden sposób nie przyczynił się do zwycięstwa. Sir Daniel zginął ugodzony strzałą w oko na pierwszej linii frontu. Mija sto lat, a Zarok ponownie rusza na Gallowmere, wskrzeszając trupy i inne złowrogie bestie, by stanęły u jego boku. Przypadkiem Zarok przywraca do życia Daniela, który tym razem na własną rękę chce odzyskać honor i pokonać złego maga raz na zawsze.

Screen z gry MediEvil

Kości zostały rzucone

Sir Daniel Fortesque to nieopatrznie wskrzeszony rycerz-kościotrup, u którego wieje pustką w jednym oczodole, a dolna żuchwa chyba zagubiła się gdzieś podczas przenoszenia go do muzeum. Brak szczęki powoduje, iż Daniel nie może za dobrze się wysłowić, więc każda jego groźba brzmi co najwyżej zabawnie. Nasz Kostek nie przejmuje się tym i odważnie stawia czoło siłom ciemności.

Fabuła zaprezentowana w MediEvil jest prosta. Idziemy po trupach do celu. Zwiedzamy sporą dolinę, spotykając wiele różnych pokrak. Naszym jedynym zadaniem jest pokonanie Zaroka i nie ma co doszukiwać się jakiejś głębi.

Niestety, moje obawy się potwierdziły i mechanika walki jest taka sama, jak w oryginale z 1998 roku, czyli… hmmm, jakby to ująć… drewniana? Spokojnie, już Wam tłumaczę, o co chodzi. Starcia  głównie sprowadzają się do szaleńczego klepania przycisku ataku i biegania między przeciwnikami. Daniel nie potrafi unikać. Umiejętność skakania też w niczym się tu nie przyda. Nawet posiadanie tarczy dużo nie pomoże przy większej grupie wrogów. Nasz bohater i tak będzie tracić życie, niczym parzony przez sam dotyk przeciwnika, a my bardzo szybko zorientujemy się, że nasza postać jest słaba. Na szczęście do czasu, gdy zdobędziemy potężniejszy oręż i coś do walki na dystans. A jak to zrobić?

Niemal w każdej lokacji ukryty jest tajemniczy przeźroczysty złoty kielich. Wypełnia się on duszami, które ulatują z pokonanych przeciwników z tego samego obszaru. Poziom procentowego wypełniania się kielicha możemy śledzić w prawym górnym rogu ekranu. Gdy osiągnie 100%, kielich przestanie prześwitywać. Teraz należy go znaleźć i zabrać, co wcześniej jest wykluczone. Jeśli znajdziemy go przedwcześnie, musimy później po niego wrócić. Gdy spełnimy powyższe warunki i ukończymy etap z zabranym pucharem, Sir Daniel trafi do Sali Bohaterów, gdzie od któregoś z dawnych wojowników Gallowmere otrzymamy nową broń. W ten sposób Fortesque może skompletować całkiem spory i silny oręż, jak na przykład magiczny miecz i magiczny łuk, przed którymi niejeden demon zadrży ze strachu.

Screen z gry MediEvil

Stary eliksir w nowej butelce

Jak już wspomniałem, remake jest wierny oryginałowi, czyli poza opisaną wcześniej mechaniką walki, ważna jest również eksploracja. Podczas przechodzenia danego etapu musimy odnaleźć odpowiedniego koloru kamień, by otworzyć przejście, albo zdobyć przedmiot w jednej lokacji, by móc zrobić postępy w innej. Zagadki nie są trudne, ale mogą zdarzyć się sytuacje, że nie będziemy wiedzieć co robić dalej. Dlatego ważne jest, by drobiazgowo zwiedzać poziomy i z uwagą oglądać przerywniki filmowe.

Twórcy dali nam możliwość operowania kamerą, czego nie było w oryginale. Mimo to, kilkakrotnie przytrafiły mi się nagłe zmiany zakresu widzenia. Działo się to (jak zwykle!) w najmniej odpowiednim momencie, na przykład podczas trudnej walki lub próby zbadania mrocznego tunelu.

Kolejna sprawa – brak checkpointa w trakcie przechodzenia poziomu. Całą lokację trzeba przejść od A do Z. Zginąłeś? Oj, jak mi przykro! Wracasz na start! Co z tego, że pokonał cię Boss. Zaczynasz od początku. Sekwencję w mrowisku powtarzałem chyba najwięcej razy. Gryź piach Królowo Mrówek!

Irytowały mnie też miejsca z wodą, gdzie trzeba skakać po kamieniach.  Myśląc, że mam jeszcze kilka centymetrów przed sobą nagle wpadałem do wody i ginąłem (tak po prostu!), tracąc cenną butelkę z życiem. Zastanawiam się, dlaczego Daniel tak lubi wody?

Jakby tego było mało, nowy poziom zaczynamy z takim poziomem życia, z jakim zakończyliśmy poprzedni. Zdarzały się sytuacje, gdy musiałem wracać się do łatwych poziomów, by nadrobić stracone butelki z życiem. Dlatego, moi drodzy, pamiętajcie, by zbierać zielone buteleczki. Część z nich odnawia utracone zdrowie, a część pełni rolę dodatkowego paska życia.

Screen z gry MediEvil

Szkło, dynia i piraci

W MediEvil musimy stawić czoła wielu interesująco zaprojektowanym bossom. Walka ze szklanym demonem, przerośniętą dynią czy trupim kapitanem statku dostarcza sporo emocji. Natomiast, wspomniana już wcześniej Królowa Mrówek podniosła mi poziom adrenaliny do granic możliwości, gdy któryś raz z kolei przegrałem z nią starcie i musiałem cały etap przechodzić od nowa. Za to pokonanie jej dało mi ogromną satysfakcję! Zawiodłem się jednak na ostatniej bitwie. Zarok nie był dla mnie żadnym wyzwaniem i nie dorastał do pięt wielu poprzednim przeciwnikom, a szkoda, bo liczyłem na epicki pojedynek.

Upiorna orkiestra gra jak jej upiór rozkaże

Już na początku gry, przechadzając się po cmentarzu usłyszymy w tle chór, którego śpiew towarzyszyć nam będzie w wielu późniejszych lokacjach. Tajemnicze dźwięki skrzypiec, trąbki alarmujące o nadchodzącym niebezpieczeństwie, czy wreszcie piekielne pianino z miejsca zabierze nas na niezapomniany bal upiorów. Myślę, że utwór grany w Mauzoleum zasługuje na szczególną uwagę. Te organy są świetne! Cały soundtrack nadaje rozgrywce jeszcze większego klimatu i potrafi oczarować. Paul Arnold i Andrew Barnabas wykonali iście upiorną robotę!

Screen z gry MediEvil

Święto Halloween od ręki – niekoniecznie tej oderwanej

MediEvil to dobry remake, w sam raz dla fanów oryginału (który też można tutaj odblokować!), ale myślę, że nie przyciągnie nowych graczy, z uwagi na system walki, który w dzisiejszych czasach jest po prostu przestarzały. Ale jeżeli lubicie Halloween i jego magiczny klimat, wystarczy przygotować trochę robaczych żelków, czerwony sok i odpalić MediEvil, a świat pełen wychodzących z grobów Zombie, latających nietoperzy i demonów ciemności stanie przed wami otworem.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ