MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Marvelowski Batman. „Moon Knight: Z Martwych” – recenzja komiksu

Filmy Marvela już od lat bawią widzów na wielkim ekranie. Dzięki nim szersza widownia miała szansę poznać wiele nowych postaci – chociażby Strażników Galaktyki. Mimo tego w portfolio komiksowego wydawnictwa nadal można spotkać charaktery, które kojarzy niewielu. Właśnie takim bohaterem czy raczej antybohaterem jest Moon Knight. Chociaż Disney zapowiedział serial z jego udziałem to dalej jest dużo mniej znanym bohaterem. Dlatego spróbuję was zachęcić do zapoznania się z tym komiksem.

Biały Rycerz

Pokrótce opowiem, kim jest Moon Knight i jak rozpoczęła się jego historia. Marc Spector, bo o nim mowa to były najemnik, który posmakował śmierci. Za sprawą starożytnego egipskiego bóstwa księżyca Khonshu Marc powraca do żywych i z racji nowych umiejętności pod osłoną ciemności ochrania nocnych podróżników. Żeby tego było mało, Spector tworzy w swojej głowie różniące się od siebie osobowości.

Postać niezwykle przypomina Mrocznego Rycerza ze stajni DC Comics. Podobieństwa pomiędzy tymi mścicielami to między innymi mnóstwo pieniędzy, wiele wymyślnych gadżetów (Dla przykładu Spector posiada swój odpowiednik batarangów, ale w kształcie sierpa księżyca), współpraca z jednym z policjantów czy praca pod osłoną nocy. Jednak origin i motywy, które ich napędzają  są zgoła inne.

Niezwykłe historie

Moon Knight: Z Martwych to zbiór sześciu odrębnych od siebie historii. Ukazują one nowym czytelnikom, w jaki sposób działa Moon Knight i co „siedzi” w jego chorym psychicznie czerepie. Opowiadania zaprezentowane w tym tomie są niezwykle dynamiczne, przez wiele stron nie uświadczymy żadnego dialogu, po prostu czysta, soczysta akcja. Komiks nie stroni również od bardzo brutalnych scen. Krew na łamach tego tomu to norma. Każdy z przedstawionych epizodów jest zupełnie inny, nie zaznamy tutaj znudzenia formułą. Najbardziej do gustu przypadł mi zeszyt o pewnym snajperze, który mordował pracowników pewnej korporacji oraz ten o szpitalu psychiatrycznym, w którym nawiedzające ludzi sny doprowadzają ich do śmierci. Zwięzłe opowieści zawierają solidne zwroty akcji oraz słodko-gorzkie zakończenia.

Minimalizm w czystej postaci

Za rysunki odpowiada Declan Shalvej. Jego styl to czysty minimalizm bez nacisku na szczegóły. Forma ta idealnie pasuje do zaprezentowanej historii „białego mściciela”. Kolorystyka również bardzo umiarkowana. Przygotujcie się także na wiele rażącej bieli, która będzie towarzyszyć czytelnikom za sprawą strojów głównego bohatera. Marc upodobał sobie akurat ten kolor, gdyż za jego sprawą jego przeciwnicy mogą szybciej go zauważyć. Sekwencja, w której Moon Knight trafia do surrealistycznego  świata  snów, sprawia niesamowite wrażenie – między innymi jest to sprawa zastosowanej tam kolorystyki. Intrygujący jest również moment, w którym snajper zabija kolejne cele. Rysownik z każdą ofiarą zapełnia kolejny kadr czystą bielą , aż pozostaje pusta strona.

Moon Knight: Z Martwych to komiks niezwykle dynamiczny i efektowny, który idealnie wprowadza w historię Moon Knighta. Ciekawe historie, intrygująca oprawa graficzna, nietuzinkowa postać to wszystko znajdziemy w tym tomie. Zachęcam was wszystkich do sięgnięcia po przygody Moon Knighta. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ