Konami szaleje, czyli powrót Silent Hill.

Ostatnio w giereczkowie zapanowała jakaś dziwna moda na masowe zapowiadanie kilku produkcji osadzonych w ramach jednego uniwersum. Najpierw Ubisoft ze swoim Assassin’s Creed, później CD Projekt Red z Wiedźminami i Cyberpunkiem, a teraz Konami powiedziało: „potrzymaj mi piwo” i wyskoczyło z 4 częściami Silent Hill, nowym filmem oraz całą masą merchu.

Potwierdziły się plotki, które krążyły w sieci już od dawna – Bloober Team robi remake Silent Hill 2. Od razu pojawiły się słowa zachwytu, komentarze pokroju – „Oesu dajcie mi to już teraz!” i tym podobne. Ja jednak podchodzę do tego z dużą dozą dystansu, jeśli nie nawet sceptycyzmem. Zanim jednak do tego dojdziemy, pozwólcie, że omówimy sobie pokrótce inne tytuły, które już takich emocji raczej nie wywołały, a i zapowiedziane zostały w dość enigmatyczny sposób.

Konami szaleje, czyli powrót Silent Hill.

Szykuje się eksperyment?

Teasery, które zostały opublikowane, pokazują nam niewiele – żadnych elementów rozgrywki, a jedynie mglisty zarys fabularny, chociaż i z tym bywa różnie. Niemniej, ich wykonanie, styl, jak i klimat, przykuły moją uwagę. Paradoksalnie, Silent Hill: Townfall ciekawi mnie chyba najbardziej, mimo że wiadomo o nim najmniej – właściwie tylko tyle, że producentem jest No Code, wydawcą zaś Annapurna Interactive. Jeśli nic Wam to nie mówią te nazwy, to już spieszę z pomocą. No Code stworzyło m.in. Stories Untold – wielokrotnie nagradzaną, eksperymentalną grę przygodową. Z kolei Annapurna Interactive jest już marką samą w sobie, ciężko w ich portfolio znaleźć słabą grę, a tym bardziej sztampową. Za przykład weźmy, chociażby niedawno wydane i ciepło przyjęte Stray czy nieco starsze produkcje jak The Artful Escape, What Remains of Edith Finch, Sayonara Wild Hearts czy Unfinished Swan. To połączenie daje mi ogromną nadzieję, że doczekamy się czegoś niebanalnego w świecie Silent Hill, czegoś, co może nieźle namieszać w gatunku psychologicznego horroru.

Orientalne klimaty

Za to odnośnie Silent Hill f wiemy już nieco więcej. Fabuła przeniesie nas do Japonii lat 60. ubiegłego wieku, a odpowiedzialny za nią jest Ryukishi07 – znany z visual novel takich jak Higurashi When They Cry czy Umineko When They Cry Trzeba przyznać, że jest to nietypowy setting jak na tę markę, jednak może on wnieść spory powiew świeżości. Oglądając trailer, pierwsze moje skojarzenia poszły w kierunku Forbidden Siren – zapomnianej już serii od Project Siren, czyli byłego Team Silent. Osobą odpowiedzialną za ten piękny design jest Kera. Odrobina cierpliwości, porządny research i dokopałem się do informacji, że Kera odpowiada również za koncepty do m.in. Lord of Vermillion, Romancing SaGa oraz Spirit Hunter, więc o brak doświadczenia nie musimy się martwić. Niestety, w tej całej beczce miodu jest też łyżka dziegciu, czyli studio odpowiedzialne za produkcję f. Jest nim bowiem Neobards Entertainment. Ich dotychczasowy dorobek niestety nie powala, opiera się głównie na next-genowych patchach do serii Resident Evil, portach starszych tytułów na nowsze platformy (kolekcja Devil May Cry HD) czy sieciowych grach w uniwersum Rezydencji Zła Resident Evil: Resistance czy niewydane do tej pory Resident Evil Re:Verse. Jak widać, będzie ich to debiut w sferze fabularnych gier jednoosobowych, co może okazać się dla nich sporym wyzwaniem, biorąc pod uwagę brak doświadczenia w tej kwestii. Mam jednak nadzieję, że zostaniemy pozytywnie zaskoczeni.

Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem

Przedostatnim tytułem jest Silent Hill: Ascension, które będzie… Cóż, tutaj ciężko cokolwiek wywnioskować. Sami devowie określają swoją produkcję jako „interaktywny serial na żywo”. Przyznam szczerze – nie wiem co o tym myśleć, tym bardziej że sieciowe gry są daleko poza moim kręgiem zainteresowań, nawet jeśli tyczy się to moich ulubionych franczyz. Jedyne czego się obawiam, to fakt, że będzie to kolejny nudny, tani horror – w sam raz dla streamerów z YouTube czy Twicha, gdzie będą mogli sobie pokrzyczeć „ze strachu”.

Poland strong, aczkolwiek wolałbym nie

Tym sposobem dobrnęliśmy do dania głównego – remake Silent Hill 2. Produkcji kultowej, uważanej za jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy horror, jaki kiedykolwiek powstał w świecie elektronicznej rozrywki. Cokolwiek by o nim nie myśleć, pewne jest jedno: zdefiniował to, czym jest horror psychologiczny. Pokazał, że postacie w grach mogą mieć głębię, swoje traumy i przeżyte historie. Udowodnił, że gra jako medium, jest równie wartościowe co film czy książka. Jeśli chodzi o warstwę fabularną, że to nie tylko tandetne straszenie pixelowymi potworami, że i tutaj znajdzie się miejsce na symbolikę oraz niedopowiedzenia. Zaszczyt odświeżenia tego tytułu przypadł naszemu rodzimemu Bloober Team. W moim odczuciu – niestety. Skąd mój sceptycyzm na samym starcie? Cóż, najprościej rzecz ujmując, był on budowany latami dzięki ich kolejnym produkcjom. Layers of Fear jest dla mnie przykładem tego, jak bardzo przehypowana może być dana gra. Nie oszukujmy się, w dużej mierze pomógł tutaj szum wokół nieodżałowanego P.T. od Kojimy i porównania do tegoż tytułu. Skąd one się wzięły? Nie mam pojęcia, bo jedyną wspólną cechą łączącą obie produkcje jest widok FPP. Na upartego można dodać eksplorację. I tak, to w zasadzie tyle, bo ani klimatem, ani poczuciem lęku czy zagrożenia, Layers of Fear nie zbliżyło się do P.T., które, żeby było śmieszniej, było jedynie demem, na milimetr. Bo niby co tam miało budować grozę? Tanie jumpscare’y, duchy dzieci biegające tak, że przydzwaniają głową w ścianę czy tam inny słup? A może „straszne i mrocze” obrazy? Gwałtowny skok głośności dźwięku? Jasne, na 100% są osoby, na które te sztuczki działają, ale podejrzewam, że niespodziewane kichnięcie osoby w pokoju obok, również wywołuje u nich palpitacje serca.

Jak zatem Bloober radzi sobie z aspektami psychologicznymi? Biorąc na tapet Blair Witch, śmiem stwierdzić, że mocno średnio, jeśli nie powiedzieć, że wcale. A na pewno nie wykazują się tutaj żadną oryginalnością. Chyba że chcecie mi powiedzieć, że facet, który cierpi na PTSD i ma flashbacki z Wietnamu (dosłownie), to coś szalenie odkrywczego. Nie? Tak myślałem.

Oczywiście to tylko szybkie przykłady, bo wesołej twórczości Bloobera i udowadnianiu, że robi co najwyżej przeciętne gry, można by poświęcić osobny felieton. Nie w tym rzecz. Chcę tym tylko pokazać, że osoby, które niespecjalnie znają się na budowaniu suspensu, klimatu, nie radzą sobie z budową profilu psychologicznego postaci i tak biorą się za coś, co może ich przerosnąć. Prościej rzecz ujmując: porywają się z motyką na słońce. Fakt, mają praktycznie wszystko podane jak na tacy – fabułę, bohaterów, monstra, symbolikę, świat. Pytanie więc, czy da się to schrzanić? Owszem, da się, wprowadzając, chociażby jakieś drastyczne zmiany, przebudowując tu i ówdzie różne rzeczy, jak i w nieodpowiedni sposób ukazując pewne aspekty historii czy charakterologii. Niestety, obawiam się, że zarówno Konami, jak i Bloober będą chcieli nieco reinterpretować w jakimś stopniu Silent Hill 2, tak jak to Capcom zrobił z Resident Evil 2. Dlaczego? Bo jak wyniki finansowe Capcomu pokazały – była to intratna decyzja. Różnica jest tylko taka, że pracowali przy tym ludzie znający serię od podszewki. A Bloober? Cóż, chyba dość prosty sposób pokazałem, że niestety, nie radzi sobie z szeroko pojętym światotwórstwem. Nie wspominając już o mechanice walki, której żadna ich dotychczasowa gra nie miała, a w SH2 jest przecież obecna.

Naprawdę dziwię się Konami, że zdecydowali się powierzyć remake naszym rodakom – ludziom, którzy nie mają żadnego doświadczenia w survival horrorze, a i z rdzennym gatunkiem radzą sobie średnio, budując klimat i całą otoczkę po linii najniższego oporu. Przyznaję: to już nawet nie jest sceptycyzm. Ja po prostu wolałbym, aby ten remake nie powstawał, a na pewno nie w rękach deweloperów z Krakowa. Jasne, chciałbym się mile rozczarować i gdzieś tam w głębi po cichu na to liczę. Jednak zdrowy rozsądek i zebrane przez lata doświadczenie podpowiadają mi jedno – to się nie może udać.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]