MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Jak bardzo brakowało mi konwentów... relacja z Pyrkonowego Targu Letniego

W końcu udało się wyrwać ze czterech ścian i wspólnie z Agnieszką wybraliśmy się na wyjątkowo skromny Pyrkon w tym roku. Jednak warto było poświęcić mu cały dzień!

Geeku czy ci nie żaaaal…

Nie ukrywam, że wspólnie ze swoją drugą połówką nie należymy do osób, które lubią przebywać w miejscach, gdzie przebywa dużo ludzi. Ciasnota, harmider czy (o zgrozo!) kolejki, skutecznie nas zniechęcają. Jednakże pandemia, która wymusiła na nas jeszcze bardziej introwertyczne zachowania, doprowadziła do tego, że człowiek był głodny kontaktu z innymi geekami. No i masz, 14 sierpnia człowiek zwalił swe cielsko z łóżka, zapakował się w samochód i ruszył w kierunku Poznania. Otwarcie wrót Pyrkonu dokonało się o godzinie 10:00, a my niewiele później trafiliśmy przed wejście. Na dzień dobry przywitał nas jeden z czołowych wrogów — kolejka. Jednakże była ona na tyle płynna, że przebrnięcie przez nią zajęło niewiele więcej niż 5 minut. A ludzi było naprawdę sporo!

Całość targów ograniczyła się do raptem dwóch dużych hal. W jednej mieliśmy stoiska maści wszelakich — od figurek po japońskie słodycze. Tutaj nasze geekowskie dusze oraz portfele zakrzyknęły z radości, gdy utonęliśmy pośród stanowisk. Pierwszy kierunek — książki. Uzupełniwszy nasze księgozbiory, nabyłem jeszcze koszulkę z Inkwizytorem w ramach dopełniania nerdowskiej garderoby. Potem ruszyliśmy dalej. Sporo miejsca zajmowali rzemieślnicy ze swoimi dziełami — galanteria, ręcznie robiona biżuteria, elementy strojów czy przeróżne dodatki dla fanów fantasy, czy post-apo. Nie zabrakło także licznych stanowisk z planszówkami czy figurkami.

Obładowani i biedniejsi o pewną sumę pieniędzy trafiliśmy do drugiej sali. Tam dla wędrowców przygotowano scenę, na której miał się odbyć konkurs cosplay, stanowiska do grania w gry planszowe (wypożyczalnia była zaraz obok), wioskę japońską, sekcję poświęconą League of Legends oraz miniaturową wioskę dzielnych wikingów, którzy odważniejszym wojom dawali szansę zmierzyć się z użyciem oręża. Nie mogło także zabraknąć serii Arcade, gdzie młodsi adepci sztuk gamingowych mogli się przekonać, jak wyglądały gry, gdy gracz nie był prowadzony za rączkę. Nie zabrakło także warsztatów m.in. nauka tworzenia dodatków do przebrań, czy malowania figurek. 

Konwencie trwaj

Jednakże człowiek zapragnął złapać trochę świeżego powietrza i przy okazji napełnić swój brzuch dobrym pożywieniem. Opuściwszy drugą salę i wychodząc na zewnątrz przywitał nas doprawdy dziwny widok — pyrkonowicze najnormalniej w świecie sami z siebie zaczęli… tańczyć. Dominowała głównie popularna belgijka, jednak można było spotkać, postać z mangi lub innego kosmicznego pirata próbującego bardziej wymyślnych technik tanecznych.

Jednakże przejdźmy do konkretów — jedzenie! Parę stanowisk food-truckowych zapewniło odpowiednie węglowodany oraz tłuszcze do dalszego festiwalowego funkcjonowania. Było także piwo kraftowe, sygnowane Porkiem, uroczą maskotką całego Pyrkonu. Nie omieszkałem się zabrać kilka butelek do wspólnej degustacji z Agnieszką (dopijam właśnie kultowego pilsa w trakcie pisania tego tekstu). Później czekał nas konkurs cosplay, jednak zanim do niego doszło, polowaliśmy przez kilkanaście minut na wolne miejsce pod sceną. Sam pokaz był przyjemnie przygotowani, a jego uczestnicy byli wspaniali (zwłaszcza mag Vifon czy siostra Kopciuszka Doris!).

Pyrkonowy targ letni to tak naprawdę przedsmak tego co czeka nas za rok w czerwcu, czyli pełnowymiarowy Pyrkon ze wszelkimi atrakcjami. Pomimo okrojonej wersji, kawałek tego cudnego wydarzenia był nadwyraz pyszny. Wyszliśmy z targów obładowani towarami wszelakimi (w końcu fundusze gromadziliśmy prawie dwa lata!), najedzeni oraz uśmiechnięci. Nas interesował głównie szał zakupów, ale nie ukrywam, że sam pokaz cosplayerów oglądało i słuchało się bardzo przyjemnie. Percival, choć zagrał mini-koncert miał tak potężne brzmienie, że po scenie zaczął wirować wiedźmin wspólnie z Yennefer. A utwory znane z Wiedźmina 3 zawsze miło grzeją serce.

Wizyta na Pyrkonowym Targu Letnim uświadomiła mi po ostatnich miesiącach, jak bardzo tęskniłem za konwentami. To miejsca i chwilę, gdy zapominasz o szarości codziennego świata, wszelkich konfliktach, polityce czy innych sprawach. Widzisz pozytywnych ludzi, którzy tak jak ty, chcą po prostu pogadać o swoich ulubionych grach czy serialach, kupić koszulkę czy zagrać z przyjaciółmi w planszówki. Najbardziej zapadł mi w pamięć portret dziadka (najpewniej) z dwójką wnucząt — paroletnim chłopczykiem i starszą dziewczynką, przebraną za postać z anime. Zapewne dorosły mężczyzna nie rozumiał fenomenu gier, cosplay-u i innych cudów na konwencie, ale przyszedł na niego ze swoimi bliskimi.

I to jest piękne. Ten moment, gdy uświadamiasz sobie, że Pyrkon łączy ludzi bez względu na wiek, przynależność polityczną czy religijną. Tam każdy jest pozytywnym wariatem. I nie mogę się doczekać, gdy znów wrócę pośród nich wspólnie ze swoją ukochaną drugą połówką.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ