MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Gdzie nogi poniosą… „Road 96” – recenzja gry

Czy kiedykolwiek marzyliście o wybraniu się w podróż autostopem? Czy chcieliście zwiedzić świat nie martwiąc się niczym, a jednie tym, co dzisiaj zjecie? Road 96 jest właśnie spełnieniem tych marzeń… tylko, że jest mały haczyk – musisz uciekać z kraju ogarniętego reżimem.

Zasiadając do tej produkcji myślałam, że jest to przyjemna wędrówka przez gorące równiny. Jakież zdziwienie ogarnęło mną, gdy wraz z postępem fabularnym odkryłam prawdziwy cel podróży. Dzięki uprzejmości Digixart wcieliłam się w grupę zaginionych nastolatków, którzy poszukują wolności. Jednak, czy udało mi się ją znaleźć razem z nimi?

Screen z gry Road 96

Totalna nicość

Tak można określić pierwszą lokalizację, do której zostałam wrzucona po dłuższej cutscence, która przedstawiała różnych bohaterów m.in. policjantkę Fanny czy rabusiów Stana & Mitcha. Od początku towarzyszył mi mini samouczek, który był bardzo intuicyjny. Sterowanie WASD, rozglądanie się myszką i sprint pod SHIFT – co na późnym etapie produkcji szalenie się przyda.

Krocząc po piaszczystym terenie Petrii, w końcu natknęłam się na pierwszą postać…

Screen z gry Road 96

Wszystko w porządku?

Nieznajomy zataczał się i mamrotał coś pod nosem. Od razu pojawiły się pierwsze opcje dialogowe, bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ z reguły lubię w grach decydować o tym, co dana postać powie. Po dłuższej wymianie zdań, dowiedziałam się, że nazywa się John i tak, jak każdy człowiek na świecie – ma mnóstwo zmartwień.

Z resztą każda napotkana osoba opowiada o swoim życiu i opcjonalnie może też podpowiedzieć, jak przetrwać na drodze. Ponieważ to asfalt prowadzi nas do celu, czyli granicy przez którą nieliczni przechodzą. Przekraczając mury tylko wybrańcy mogą uciec od tyranii prezydenta Tyraka… ale o tym później.

Screen z gry Road 96

Trochę normalności…

Podczas wędrówki musiałam uważać, aby nie zagłodzić bohatera oraz zadbać o należyty odpoczynek (czy to śpiąc w namiocie, czy drzemiąc w autobusie). Kiedy już byłam pewna, że potrzeby fizjologiczne są zaspokojone to rozglądałam się za kolejnymi postaciami. Ponownie poznawałam historie, a nawet brałam udział w mini grach. Wyścig z Johnym na skalistą górę, karne w piłce nożnej, czy naprawianie nielegalnego radia – to tylko zalążek tego, co twórcy dla nas przygotowali.

Screen z gry Road 96

Esta mañana me he levantado

Niewątpliwym smaczkiem, który powinien ucieszyć fanów kultowego serialu La casa de papel jest fakt, że podczas mini gry oferowanej przez barwną postać Zoe, mamy okazję zagrać utwór Bella Ciao na puzonie. Poszło mi dosyć średnio, ale to dlatego, że słoń nadepnął mi tego dnia na ucho. Niemniej bawiłam się przy tym świetnie. Może następnym razem pójdzie mi lepiej?  

Screen z gry Road 96

Syndrom zbieractwa

No dobrze, ale oprócz dialogów i mini gier oraz względnie ciekawej fabuły – czy otrzymałam coś jeszcze? Otóż tak. Z reguły w grach zbieram dosłownie wszystko. I tutaj miałam możliwość wpakowania do ekwipunku np. puszek po napojach, a dla tych wymagających graczy twórcy wymyślili płyty magnetofonowe. Na nich są zapisy klimatycznych utworów, które pobrzmiewały podczas przechodzenia gry.

Screen z gry Road 96

Miód na moje uszy

To soundtrack, który towarzyszył mi na każdym kroku. Plusem niewątpliwie było to, że piosenki budowały imersję. Kroczysz drogą – wybrzmiewa spokojna muzyka. Uciekasz od policji – stuka ostra i głośna melodia. Jedziesz autem – rozbrzmiewa jeden z przyjemnych utworów z kasety magnetofonowej. Każdy odnajdzie w tych piosenkach kawałek siebie.

Screen z gry Road 96

Jeszcze tylko 1954 mil

Przepięknych krajobrazów, których nie powstydziliby się twórcy gier AA. Pod względem graficznym nie umniejsza tytułom indie, a wręcz stawia poprzeczkę wysoko. Górzyste tereny Petrii dodają klimatu. Podoba mi się również to, że jest zaimplementowany czas – dzień oraz noc. Tym samym po raz kolejny mogłam się poczuć, jakbym naprawdę przemierzała kilometry i próbowała wydostać się z kraju.

Przechodząc grę miałam poczucie tego, że robię to dla słusznej sprawy. Tematem przewodnim owszem była ucieczka z miasta, by poczuć wolność. Niemniej produkcja podkreślała też takie wartości, jak obywatelski obowiązek (podczas gry mogłam zmienić historię Petrii poprzez zmniejszenie poparcia dla Tyraka), przyjaźń oraz uczciwość. To wspaniała przygoda, która niejednokrotnie wywołała u mnie uśmiech na twarzy, a także rozbawiła do łez.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ