GRAPODPADA

MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

ADAPTACJA TO NIE INTERPRETACJA!

Książki to dla wielu przysłowiowa kropka nad i w opisie idealnego dnia, czy to latem na plaży z drinkiem w ręku, czy też zimą gdzie towarzyszyć jej będzie koc i gorąca czekolada. To właśnie książki są tak naprawdę czymś, co pozwala nam zapomnieć o naszym świecie o problemach czyhających na nas za progiem, te zapisane strony, na które przelał ktoś swoje fantazje, marzenia, przeżycia, problemy, które miał i niepowodzenia, które poniósł, pomagają nam czytelnikom na sposób tylko nam wiadomy.

Dlaczego więc tak wiele emocji budzi w nas ekranizacja naszej ukochanej powieści?

Znany reżyser, znani aktorzy, wielki budżet i nawet zwierzęta jakby takie bardziej rasowe. Powinno to być ucztą dla prawdziwych fanów ba dla całego świata! Dlaczego więc ekranizacja książek gier czy też filmowe adaptacje kreskówek, tak często bywają tym kijem, który dzieciak wciska w mrowisko? My fani jesteśmy społeczeństwem otwartym, lecz otwartym jedynie na to, co znamy i co jest zgodne z naszym postrzeganiem, bardzo szybko znajdujemy cytat, który pokazuje jakieś nieścisłości i który ma udowodnić,
że inni nie mają racji dlatego właśnie informacja o ekranizacji ukochanej książki, gry czy przerobienie kreskówki z dzieciństwa nie zawsze jest czymś, na co czekamy
i co chcemy usłyszeć, lecz kiedy już przeczytamy, że takowa powstaje lista życzeń i wymogów co do produkcji jest tak obszerna, że gdyby dano ją jako jedną z dwunastu prac Asterixowi do wykonania, jego przygoda skończyłaby się na dobre. Sam nie raz dałem się na to nabrać jak choćby w przypadku Dragonball Evolution, jedyne co było dobre
w tym filmie to fakt, że dowiedziałem się, iż rytualne samobójstwo, które chciałem popełnić w trakcie seansu, nazywa się Seppuku, a nie Hiroszima jak wówczas myślałem.
I tyle…

Fani są społecznością roszczeniową i mają prawo do swoich roszczeń, bo tak naprawdę to właśnie dzięki ich działaniom książka zwróciła na siebie uwagę wytwórni filmowych i dzięki ich zainteresowaniu oraz wierności serii zdecydowano się na podjęcie próby przenosin jej na ekrany kin. Relacje fan-książka można porównać, oczywiście tylko w pełnym stopniu, do relacji właściciel-pies, bo czy fan po dniu pełnym obowiązków nie szuka relaksu w książce tak, jak właściciel po dniu pełnym frustracji nie szuka pociechy w swoim pupilu?

Obie te grupy uciekają tam, gdzie znajdą chwile ulgi i będą mogli odpocząć od problemów pracy czy szkoły dlatego metafora, którą się teraz posłużę, powinna trafić
do zdecydowanej większości z was. Porównajmy książkę do zwierzęcia, które zostawiamy w SPA, przychodzimy, oglądamy salon sprzęt i myślimy sobie, że wszystko wydaje się w porządku, wtedy przychodzi fryzjer i mówi nam, żebyśmy się nie martwili, bo on wie najlepiej czego potrzeba naszemu zwierzęciu, by nam się podobało. My jednak pełni dobrych chęci oraz z troski dajemy listę z informacjami na temat tego, czego nie powinien robić naszemu futrzakowi, na co ma uczulenie lub jaką fryzurę dla niego wybraliśmy, oczekując, że opiekun ją weźmie, przeczyta i będzie się do niej stosować, a on ją bierze drze, wyrzuca i odchodzi, lecz ku naszej nadziei wraca szybko biegiem, grzebie w koszu, wyciąga kawałek podartej kartki i mówi “żebym chociaż imienia nie pomylił”. Tak właśnie czują się fani książek, którzy mieli okazję oglądać adaptacje swoich ukochanych powieści w ostatnich czasach.

Oczywiście, że teraz generalizuje, ponieważ są adaptacje, w których duch pierwowzoru jest nadal mocno wyczuwalny, lecz nie okłamujmy się, że częściej traktuje
się nas fanów jak margines, dla którego nie warto się starać. Lepiej zrobić prostą historię, którą obejrzy milion widzów niż postarać się dla “garstki”, tych, dzięki którym
to uniwersum żyje.

Jest to znak czasu. Film jest tak dobry, jak dobra jest jego oglądalność. Choć nie widać przesłanek ku zmianie, ja nadal będę się nabierać na obietnice twórców, wierząc,
że tym razem nie zmieszają z błotem moich uczuć i naprawdę spełnią, choć cześć z i tak już mocno okrojonej, listy życzeń.

Kamil Wandzel

Kamil Wandzel

Jako dziecko jadłem kamienie stąd moja miłość do krasnoludów, patrząc na żelazny tron, czekam na powrót króla, a wyglądając za okno, odruchowo rzucam na percepcję. To cały ja, lubię uciekać w światy pełne magii, czy to na kartach książek, czy za pomocą konsoli (mam zielone serce!) i robię to zawsze, kiedy mam wolną chwilę. A i pamiętajcie... KRASNOLUDEM SIĘ NIE RZUCA!

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ
Kamil Wandzel
Author: Kamil WandzelJako dziecko jadłem kamienie stąd moja miłość do krasnoludów, patrząc na żelazny tron, czekam na powrót króla, a wyglądając za okno, odruchowo rzucam na percepcję. To cały ja, lubię uciekać w światy pełne magii, czy to na kartach książek, czy za pomocą konsoli (mam zielone serce!) i robię to zawsze, kiedy mam wolną chwilę. A i pamiętajcie... KRASNOLUDEM SIĘ NIE RZUCA!