Zaproszenie do Krainy Bogów. „IMMORTALS: FENYX RISING” – recenzja gry

Jednym z pierwszych tytułów, jakie zakupiłem, po rozpoczęciu swojej przygody z Playstation 5 było ImmortalsFenyx Rising i właśnie nie tak dawno przyszła pora, aby sięgnąć właśnie po ten tytuł, ograć do wzdłuż i wszerz, dzięki czemu dziś mogę się z Wami podzielić moimi przemyśleniami odnośnie do tego tytułu.

W zasadzie od samego początku i pierwszych zwiastunów (kiedy ta produkcja nazywana była jeszcze Gods & Monsters) byłem do tego wydawnictwa bardzo pozytywnie nastawiony! Zapytacie dlaczego? No cóż, nie będę ukrywał, że lubię gry z otwartym światem od Ubisoftu, mimo iż jesteś świadom ich niejednokrotnej powtarzalności, w tym jestem ogromnym fanem produkcji spod szyldu Assassins Creed, a ImmortalsFenyx Rising ma w sobie coś właśnie z tej serii. Niewątpliwie ma na to wpływ fakt, iż za Immortals odpowiadał zespół, który stał za stworzeniem Assassins CreedOdyssey, czyli odsłonę cyklu o zabójcach mającą miejsce w starożytnej Grecji.

SCREEN Z GRY IMMORTALS: FENYX RISING

Na ZEUSA! Kopiuj – wklej?

Tak więc czy mamy tu do czynienia z kalką produkcji o posiadaczach ukrytego ostrza? Absolutnie nie. Chyba nie dało się stworzyć gry, która pod względem odczuć z niej płynących tak bardzo różniłaby się od uderzającego w poważne tony Asasyna. Ten tytuł już na pierwszy rzut oka mówi nam o tym, że należy na niego patrzeć nieco przez palce. Kreskówkowo stylizowana grafika, dużo wyrazistych kolorów i humor sprawiają, że ciężko jest na początku nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z produkcją dla młodszego odbiorcy.

Na samym starcie dostajemy możliwość wykreowania postaci, ale jest to kreator niesamowicie szczątkowy, który pozwala nam na zmianę jedynie kilku podstawowych cech wyglądu naszego bohatera lub bohaterki. Mogę również zdradzić, że jeśli znudzi się nam wybrane przez nas ustawienie, to na pewnym etapie gry twórcy dają nam możliwość wprowadzenia kolejnych zmian bez ograniczeń (ponadto uzasadniając to w doskonały sposób fabularnie!). Kobieta z wąsami? Ależ proszę bardzo! Niebieskowłosy młodzieniec z burzą loków niczym księżniczka Disneya? Nie krępujcie się! Ta gra jest pełna absurdów oraz „bajkowego” poczucia humoru i już sam kreator sprawia wrażenie, jakby przygotowywał nas na to, co nas czeka dalej.

SCREEN Z GRY IMMORTALS: FENYX RISING

Rusz głową niczym Odyseusz

No dobra, ale jak się w ogóle w to gra?

Mamy tu do czynienia z otwartym światem, ale światem tak niezwykle barwnym, że odznacza się mocno na tle innych dostępnych na rynku produkcji! Grafika jest przerysowana i kreskówkowa, ale przyjemna i doskonale pasuje do całego tonu, w jakim utrzymana jest rozgrywka. Jednak to, co zasługuje chyba najbardziej na wzmiankę, to postacie. Są wykreowane w niesamowicie zabawny (ale nie irytujący) sposób. Słuchanie dyskusji Zeusa i Prometeusza, którzy pełnią tu rolę narratorów sprawiło, że niejednokrotnie się uśmiechałem. Te dialogi to po prostu złoto!

Jak to mają w zwyczaju gry od Ubi, mapa jest pełna znaczników, ale czyszczenie jej z nich mnie – przynajmniej do pewnego momentu – nie znudziło, ponieważ większość zadań tego typu wymaga od nas mniejszego bądź większego ruszenia głową i rozwiązania jakiejś zagadki lub stoczenia z kimś pojedynku. Ciekawym rozwiązaniem jest również sposób odkrywania nowych rzeczy na mapie, ponieważ aby to zrobić musimy wspiąć się na jeden z wysokich pomników bogów (wiem, że już od razu macie w głowie model z Assassins Creed), ale zamiast automatycznej synchronizacji musimy sami ze szczytu wypatrzeć wszystkie interesujące nas przedmioty lub miejsca. Jest to bardzo ciekawy zabieg wydłużający rozgrywkę, chociaż z tego, co mi wiadomo zaczerpnięty z gry Legend od Zelda na Nintendo Switch. W sieci można zleźć mnóstwo porównać Immortals: Fenyx Rising to tego tytułu, jednak ja niestety w przygody Linka nie grałem, więc nie mogę się odnieść do tego, jak wiele zostało tu przez twórców skopiowane lub w żaden sposób zaimplementowane.

SCREEN Z GRY IMMORTALS: FENYX RISING

Siecz mieczem niczym Achilles!

W grze znajdziemy również prosty, ale całkiem przyzwoity model walki, który zdecydowanie był tworzony na podstawie ten z przygód Aleksiosa i Kassandry. Jego uproszczona forma sprawia, że uczymy się go błyskawicznie i z czasem zdobywając nowe umiejętności, zamieniamy ciągłe duszenie jednego przycisku na całkiem widowiskowe kombinacje ciosów.

W świecie gry znajdziemy też całkiem sporo elementów do zbierania (ale nie przesadnie dużo), w które możemy wyposażyć naszego protagonistę. Co ciekawe twórcy zdecydowali się tu na zabieg, dzięki któremu jesteśmy w stanie nadać posiadanym przez nas przedmiotom wygląd każdego innego elementu ekwipunku, jaki posiadamy, dzięki czemu możemy sami wybrać, chociażby miecz, który posiada interesujące nas statystyki i nadać mu wygląd innego, który będzie pasował do naszej „stylówki”. Świetna sprawa – chciałbym częściej spotykać takie rozwiązania, a nie wiecznie walczyć sam ze sobą decydując pomiędzy właściwościami a wyglądem ekwipunku mojej postaci.

SCREEN Z GRY IMMORTALS: FENYX RISING

Syzyfowa Praca?

Przejście i „splatynowanie” gry zajęło mi jakieś 55 godzin (czyli zdecydowanie mniej niż zakładałem na początku, obstawiając 100). Jako że jestem zbieraczem, to starałem się czyścić mapę, z czego się dało, ale w pewnym momencie odpuściłem. Dlaczego?

Immortals: Fenyx Rising to gra bardzo kolorowa, zabawna i przyjemna – idealna do oderwania się po jakiś poważniejszych produkcjach. Model rozgrywki tak jak już wspominałem powyżej, opiera się na walce, elementach zręcznościowych i zagadkach. Poziom tych zagadek niestety często jest bardzo nierówny, a i przy ogromnym ich natężeniu stają się one w pewnym momencie niezwykle powtarzalne i nużące – nawet zdobycie prostej skrzynki związane jest z pojedynkiem z mniejszą lub większą grupą przeciwników tudzież rozwiązaniem jakiejś środowiskowej łamigłówki.

To wszystko oczywiście ma swój urok, ale muszę to przyznać, że pod zaczęło mnie to trochę męczyć. Nie zbierałem wszystkiego z ostatniego fragmentu mapy, a i DLC zostawiłem sobie na jakiś inny czas. W tej grze można się naprawdę świetnie bawić! Stylizowana grafika jest przyjemna dla oka, a pod bardzo luźno (czasem niemalże infantylnie) prowadzoną narracją można doszukać się poważniejszych tematów i problemów, które nadają tej produkcji pewnej głębi.

Ja ze swojej strony ten tytuł bardzo polecam, bo mimo pewnej schematyczności, nadal jest to gra bardzo solidna i sprawiająca masę frajdy!

Michał Łazarów

Michał Łazarów

Stary koleś, co to nie ma co robić w życiu więc gra w gry i wydaje pieniądze na głupoty zamiast się ustatkować jak człowiek! Od dziecka marzący o własnym mieczu świetlnym... i Gwiezdnym Niszczycielu Fotograf i grafik samouk uzależniony od tych małych cho...rnych POPów. W latach 90-tych zagrał w pierwsze Mario Bros na Pegasusie i przepadł! Obecny status: Stracony dla świata!

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ
Michał Łazarów
Author: Michał ŁazarówStary koleś, co to nie ma co robić w życiu więc gra w gry i wydaje pieniądze na głupoty zamiast się ustatkować jak człowiek! Od dziecka marzący o własnym mieczu świetlnym... i Gwiezdnym Niszczycielu Fotograf i grafik samouk uzależniony od tych małych cho...rnych POPów. W latach 90-tych zagrał w pierwsze Mario Bros na Pegasusie i przepadł! Obecny status: Stracony dla świata!