Złamane serce i przełamany schemat. "Niezwyciężony" – recenzja serialu

Dzięki Marvel Studios historie o herosach z nadludzkimi mocami zawładnęły współczesną popkulturą. Czy to dobrze? Czasami sam nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie. Z jednej strony tak, bo nie ma co ukrywać, że filmy (i teraz też seriale należące do MCU) są fantastyczną odskocznią od szarej rzeczywistości. Z drugiej strony przez ogromny i bezdyskusyjny sukces Marvela, wszystkie inne produkcje na podstawie komiksów są do tych disneyowskich porównywane. Czasem spotka ich gorszy los — znikają w tłumie wysokobudżetowych blockbusterów, przez co nie mają zbyt dużych szans, aby trafić do szerszej grupy odbiorców. Zatem, czy jest na świecie jakaś firma, jakieś studio, które jest w stanie rzucić rękawicę imperium myszki Miki i stworzyć własne superbohaterskie mocarstwo? Tym jednak zajmiemy się na koniec, najpierw poznajcie serial Niezwyciężony!

NIEZWYCIĘŻONY AMAZON PRIME

Z wielką siłą wiąże się wielka odpowiedzialność

Czy jak byliście jeszcze w liceum, to nadal liczyliście na to, że wasze supermoce się uaktywnią i w końcu pokażecie całemu światu, na co was stać? Ja nie, ponieważ już w podstawówce uświadomiłem sobie, że nigdy nie będę Spider-Manem i nie ma potrzeby, żebym podstawiał rękę przeróżnym pajęczakom. Odmienne podejście ma Mark, zwykły chłopak prowadzący normalne, spokojne życie na przedmieściach większego amerykańskiego miasta. Wierzy on cały czas w to, że pewnego dnia będzie taki sam jego tata Nolan. Ten również wiedzie spokojne życie, no może z wyjątkiem sytuacji, kiedy zakłada swój superbohaterski kostium i jako Omni-Man walczy ze złem i występkiem. Czy Mark finalnie spełnia swoje marzenie i stanie się herosem z krwi i kości? Tak. Jednak jak powiadał wujek wspomnianego wcześniej pajęczego bohatera „Z wielką siłą wiąże się równie wielka odpowiedzialność” i uwierzcie , Mark przekonał się o tym z nawiązką…

NIEZWYCIĘŻONY AMAZON PRIME

Droga wybrukowana ludzkimi ciałami

Nigdy w życiu nie pomyślałbym, iż produkcja animowana i to w dodatku opowiadająca historię super ludzi w komicznych kostiumach wykroczy poza porządnie utarte schematy. Ujmijmy to inaczej – może już nie tyle utarte, ile mocno wyżłobione ścieżki narracyjne, które świetnie znamy z produkcji Marvela, czy nawet DC. W końcu, po co robić coś innego, świeżego, skoro to, co już jest, tak dobrze się sprzedaje, prawda?
Niezwyciężony to tytuł pełen brutalności, fantastycznie wyreżyserowanych scen walk, podczas których hektolitry krwi wypływają z bohaterów, a czerwony znaczek +18 faktycznie staje się dla mnie w pełni zrozumiały. To produkcja kompletnie odbiegająca od tego, co prezentują dwa wspomniane wyżej studia – w tym momencie jednak możecie stwierdzić, że przecież niektóre animacje od DC nie są ugrzecznione. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, jednakże to, co Amazon przygotował na podstawie komiksu stworzonego przez Roberta Kirkmana, jeszcze bardziej, jeszcze mocniej i jeszcze trafniej łamie z góry ustalone schematy. Pokazuje ona także, że praca superbohatera to wcale nie usłana różami ścieżka ku zwycięstwu, a droga wybrukowana ludzkimi ciałami ociekającymi czerwoną cieczą ku porażce.

NIEZWYCIĘŻONY AMAZON PRIME

Odświeża i wprowadza w błogi stan

Bohaterowie jak z obrazka (przynajmniej niektórzy), postacie jak z kart komiksu, historia jak z innego świata. Brzmi dobrze? Trochę tak, ale nie do końca. Jak ciekawy nie byłby ten serial, to niestety nie jest to w pełni oryginalna produkcja. Na każdym kroku widać inspiracje dziełami stworzonymi przez Stana Lee czy Malcolma Wheelera. Jednak nie jest to aż tak istotne, ponieważ mimo że w trakcie seansu jesteśmy w stanie owe nawiązania wyłapać, to również bezproblemowo jesteśmy w stanie je zrozumieć, zinterpretować, a następnie stwierdzić, że były one słuszne. Nie chcę tutaj dokładnie opisywać, co mam na myśli, ponieważ to mogłoby niektórym zrujnować potencjalną frajdę z oglądania Niezwyciężonego. Tak czy inaczej, praca, jaką wykonał Robert Kirkman, jest doprawdy zjawiskowa. Nie sposób nie zakochać się w tym serialu, ponieważ jest on niczym wiosenny powiew wiatru – odświeża i wprowadza nas w błogi stan, po czym oblewa kubłem zimnej wody. Z czego to wynika? Wydaje mi się, że właśnie z omawianych w poprzednim akapicie łamanych schematów. Kirkman w dość subtelny, a zarazem dosadny sposób daje nam do zrozumienia, że wszystko, co sądzimy o superbohaterach, powinniśmy schować do kieszeni. To, co dla nas przygotował, wcale nie będzie przypominało znanych nam schematów – tutaj mam na myśli na przykład sceny, w których postać wygłasza pompatyczną przemowę, po czym ze łzami w oczach pokonuje wszystkich złoczyńców, doczekując się happy endu.

NIEZWYCIĘŻONY AMAZON PRIME

Spójna i dopięta na ostatni guzik

Historia przedstawiona w serialu Niezwyciężony potrafi wcisnąć w fotel i to tak porządnie, że ciężko się potem z niego wygrzebać. Osiem odcinków łączy ze sobą cienka nić – można odnieść wrażenie, że owa nić jest tak napięta, że zaraz pęknie, a wszystko, co widzimy na ekranie, rozsypie się w drobny mak… W sumie  tak właśnie się dzieje, ale na samym końcu. Tak więc polecam bacznie obserwować i słuchać bohaterów, ponieważ niejednokrotnie zaskoczą Was oni swoim zachowaniem zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Warto to również robić, aby następnie w trakcie seansu finałowego epizodu móc wszystko sobie ułożyć w głowie, a następnie zrozumieć, o co tak naprawdę w tej całej opowieści chodzi i czemu pewne zdarzenia w ogóle miały miejsce.

Co ważne jeszcze, cała ta opowieść jest spójna i dopięta na ostatni guzik – pięknie się wszystko ze sobą zazębia i tworzy jedną całość. Dodatkowym plusem jest to, że mimo ciężkiej do zliczenia ilości przedstawionych postaci, nie sposób się jakoś w tym pogubić, każdy dostaje swoje przysłowiowe pięć minut i ma czas, aby zabłysnąć na ekranie. Sama postać Marka, czyli tytułowego Niezwyciężonego jest dobrze napisana, jednak bohaterowie poboczni są równie, a czasami może nawet bardziej interesujący.

NIEZWYCIĘŻONY AMAZON PRIME

Po prostu przyjemna dla oka

„Animowany? To na pewno serial dla dzieci!” Drodzy rodzice, opiekunowie, drogie dzieci, zaznaczam i grubą wyimaginowaną linią podkreślam – NIEZWYCIĘŻONY TO NIE JEST PRODUKCJA DLA MAŁOLETNICH WIDZÓW. Ten stereotyp tak mocno zakorzenił się w dzisiejszych czasach, że ciężko jest nam czasami się przełamać i obejrzeć coś stworzonego przez rysowników i animatorów, a nie przez aktorów z krwi i kości. Jednak zachęcam do wyzbycia się tego typu myśli i otworzenia się na świat ruchomych rysunków dla dorosłych. Co do samej animacji w Niezwyciężonym, to kojarzy mi się ona z takimi typowymi bajkami ze stajni DC z lat 90. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że lekko kanciasta kreska wiodła właśnie w tamtych czasach prym, a teraz za to ponownie wraca do łask, co mnie osobiście niezwykle cieszy, bo jest ona po prostu przyjemna dla oka.

NIEZWYCIĘŻONY AMAZON PRIME

Historia Marka Graysona

Jednak żeby nie było tak słodko i kolorowo, to dodam do swojej wypowiedzi odrobiny dziegciu. Niezwyciężony to serial, który mi wyjątkowo przypadł do gustu. Jednak jest w tej produkcji też coś, co wyjątkowo mnie drażniło przez wszystkie odcinki. Mianowicie chodzi mi tutaj o marnotrawienie potencjału niektórych bohaterów. Co prawda wcześniej pisałem, że każdy ma swoje pięć minut, jednak dla niektórych to zdecydowanie za mało! Jestem świadomy tego, że to historia Marka Graysona, a nie Atom Eve, czy Damiena Darkblooda (ta demoniczna postać szczególnie wyróżnia się na tle pozostałych), ale mimo to uważam, że niektórzy zasługiwali na więcej czasu antenowego – oczywiście biorę też poprawkę na to, że w drugim sezonie może się to zmienić.

NIEZWYCIĘŻONY AMAZON PRIME

Złamane serce i przełamany schemat

Złamane serce, bo serial Niezwyciężony zakończył się zbyt szybko. Przełamany schemat, bo obejrzałem historię o superbohaterach, która różniła się od tych prezentowanych przez Marvela, czy DC. Nie jest oczywiście tak, że teraz będę hejtował to, co robią wspomniani giganci. Nie, ponieważ wszystko, co wychodzi pod ich szyldem, oglądam, uwielbiam i przeżywam. Jednak muszę przyznać, że już dawno nie czułem takiej ekscytacji, jak podczas seansu Niezwyciężonego. Z każdym kolejnym odcinkiem czułem, że karuzela, na której posadził mnie Amazon, przyspiesza i wzbudza we mnie emocje, których dawno nie czułem – to było coś nowego, coś świeżego, coś, czego kompletnie nie mogłem przewidzieć, ponieważ w ogóle nie byłem zaznajomiony z materiałem źródłowym. I tutaj wypadałoby się rozpisać na temat tego, że Marvel i DC są już po prostu przewidywalni, bo po głębszym zastanowieniu i analizie wychodzi na to, że od lat serwują nam to samo (kochamy to, ale to ciągle jest ten sam schemat), przez co nie są w stanie nas już zaskoczyć.

Zachęcam Was do zobaczenia Niezwyciężonego na platformie Amazon Prime, to naprawdę fenomenalny serial animowany, który zabierze Was w prawie ośmiogodzinną podróż do świata, którego nie znacie, a który pokochacie (na swój dziwaczny sposób).

Damian Daszek

Damian Daszek

Gram, czytam, piszę i gadam, mogę też coś zaśpiewać, ale na pewno nie będę tańczyć, bo nie chcę nikomu zrobić krzywdy... Jestem przyjacielem z sąsiedztwa, z rodu Targaryenów, który nosi na plecach dwa miecze, a za paskiem jeden świecący. Na głowie mam za to kowbojski kapelusz, a na szyi łańcuszek z pierścieniem władzy – innymi słowy niezły ze mnie geek!

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ
Avatar
Author: Damian DaszekGram, czytam, piszę i gadam, mogę też coś zaśpiewać, ale na pewno nie będę tańczyć, bo nie chcę nikomu zrobić krzywdy... Jestem przyjacielem z sąsiedztwa, z rodu Targaryenów, który nosi na plecach dwa miecze, a za paskiem jeden świecący. Na głowie mam za to kowbojski kapelusz, a na szyi łańcuszek z pierścieniem władzy – innymi słowy niezły ze mnie geek!